GEORGE CHAPMAN

5 lutego 2011

GEORGE CHAPMAN (SEWERYN KŁOSOWSKI)

GEORGE CHAPMAN
George Chapman

Człowiek, o którym będzie mowa, popełniał swe zbrodnie pod nazwiskiem Chapman, jako taki był znany opinii publicznej i pod tym nazwiskiem figuruje w aktach. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało jednak inaczej, nie był też Anglikiem. George Chapman, morderca trzech kobiet w Anglii na przełomie XIX i XX wieku, nazywał się naprawdę Seweryn Kłosowski; był Polakiem.

Seweryn Kłosowski, syn Antoniego, urodził się w okolicach Koła 14 grudnia 1865 roku. Jego ojciec był prawdopodobnie drwalem, on zaś w piętnastym roku życia został pomocnikiem felczera. Pracował sześć lat, miał więc szanse zdobyć tytuł młodszego felczera, a wraz z nim intratne zajęcie. Nie wiadomo jednak, dlaczego tego nie dokonał. Podróżował po kraju jako wędrowny balwierz, zajmując się na równi goleniem bród, jak i upuszczaniem krwi czy innymi drobnymi operacjami. Przez pewien czas służył w wojsku carskim, pracował też w szpitalu w Pradze. Wreszcie, około roku 1883, wyemigrował do Anglii.

Kronikarze z ubolewaniem stwierdzają, że nie zdołano dowiedzieć się niczego więcej o życiu Kłosowskiego – Chapmana w Polsce. Nieco więcej natomiast wiadomo o jego działalności na gościnnej ziemi brytyjskiej. Badano ją bardzo starannie, jako że nasz rodak był jednym z najpoważniejszych kandydatów na słynnego Kubę Rozpruwacza.

Przybywszy do Londynu, Kłosowski znalazł pracę u fryzjera w dzielnicy Whitechapel. Był to może zbieg okoliczności, ale w czasie, gdy tam pracował, w najbliższej okolicy Rozpruwacz zabił kobietę.

Kłosowski ożenił się jeszcze w Polsce, teraz jednak uznał widać, że i tak nikt się nie dowie o tamtym związku. Ożenił się zatem po raz drugi z Polką, Łucją Baderską. Można sobie wyobrazić jego zaskoczenie, gdy nagle w Londynie zjawiła się jego prawowita żona, która zdołała go odszukać. Przez pewien czas obie panie mieszkały nawet razem. Nie wiemy jak do tego doszło, ale „polska” żona wyjechała i nic już nie mąciło nowego szczęścia małżeńskiego Kłosowskiego.

Państwo Kłosowscy wyjechali na dwa lata do Stanów Zjednoczonych. Powrócili osobno, gdyż pokłócili się, a chodziło o liczne kochanki Kłosowskiego. Łucja zatrzymała przy sobie ich dwoje dzieci.

W 1893 roku Kłosowski mieszkał przez pewien czas z dziewczyną nazwiskiem Annie Chapman. Także i ona porzuciła go po upływie roku, a Kłosowski po jej odejściu postanowił „pożyczyć” sobie jej nazwisko. Od tego czasu przedstawiał się jako George Chapman i zatajał swe polskie pochodzenie (co przy ogromnej wówczas niechęci Anglików do cudzoziemców można w pewnym stopniu zrozumieć). Zastanawiające jest natomiast, że trzecia w kolejności ofiara Kuby Rozpruwacza również nazywała się Annie Chapman, choć z kochanką Kłosowskiego nie miała nic wspólnego.

W 1895 roku Chapman – Kłosowski poznał swą pierwszą ofiarę, niejaką Mary Spinks. Była ona mężatką porzuconą przez męża z powodu swego pociągu do alkoholu. Chapmanowi fakt, że była pijaczką, najwyraźniej nie przeszkadzał. Przynajmniej na początku. Miała za to pewną sumę pieniędzy, którą Chapman wkrótce zużył na założenie własnego salonu fryzjerskiego w Hastings. Wprowadził nawet ciekawą innowację: zakupił pianino, na którym jego „żona” przygrywała, podczas gdy on golił klientów. „Muzyczny” salon Chapmana cieszył się ponoć ogromną popularnością w mieście.

W tym okresie miał miejsce wypadek, który wielu uważało później za pierwszą próbę pozbycia się Mary Spinks. Chapman kupił mianowicie łódkę i odbywał nią przejażdżki wraz z „żoną”. Pewnego dnia łódka wywróciła się, zaś Chapman i pani Spinks zostali uratowani przez rybaków.

Po sześciu miesiącach Chapman z niewiadomych powodów sprzedał świetnie prosperujący salon w Hastings i powrócił do Londynu. Zmienił też zawód. Wydzierżawił gospodę „Pod Księciem Walii” na Bartholomew Square.

Wkrótce po powrocie do Londynu Mary Spinks nagle zachorowała. Nękały ją gwałtowne wymioty, zaś wezwanie lekarza nic nie pomogło (teraz wiemy, że nie pomogło dlatego, iż Chapman nadal troskliwie „pielęgnował” chorą). Wreszcie Mary Spinks zmarła w dzień Bożego Narodzenia 1897 roku. Jej śmierć przypisano suchotom. Dopiero później wykryto, że w kwietniu tegoż roku Chapman zakupił w aptece środek wywołujący wymioty.

W kilka miesięcy po śmierci pani Spinks Chapman zaczął poszukiwać barmanki do swej gospody. Na jego ogłoszenie zgłosiła się córka farmera. Bessie Taylor, która poprzednio pracowała jako pokojówka. Nie minął rok, a Chapman „ożenił” się z nią. Wkrótce po ślubie zdrowie nieszczęsnej, czwartej już „pani Chapman”, znacznie się pogorszyło, choć nic nie wskazuje na to, by pan młody rozpoczął swą działalność tak szybko.

Chapman wydzierżawił kolejną gospodę, tym razem o nazwie „Pod Winnym Gronem”. Bessie Taylor w krótkich przerwach między licznymi chorobami usługiwała w barze, zaś „mąż” traktował ją coraz gorzej; kiedyś groził jej nawet rewolwerem.

Kolejną knajpą, wynajętą przez Chapmana, była „Monumentalna”. Nieszczęsna Bessie Taylor ledwo trzymała się na nogach za barem, aż wreszcie pewnego dnia do jej licznych dolegliwości dołączyły gwałtowne wymioty i biegunka. Zmarła w męczarniach 13 lutego 1901 roku. Tym razem jako przyczynę zgonu podano „wycieńczenie rozstrojem żołądkowym”.

Trzecia ofiara Chapmana, Maud Marsh, również była najpierw barmanką w jego lokalu. Była córką robotnika z Croydon, a zanim rodzice pozwolili jej podjąć pracę, matka przybyła na „inspekcję”, by przekonać się, czy lokal jest przyzwoity. Wkrótce Chapman zaręczył się z dziewczyną, dając jej w prezencie złoty zegarek na łańcuszku. Maud długo jednak wahała się, zanim została jego kochanką. Radziła się nawet w tej sprawie matki, tłumacząc jej, że skoro i tak niedługo mają się pobrać, to nie ma to chyba znaczenia, kiedy zaczną ze sobą sypiać – przed ślubem, czy też po. Rodzice Maud bynajmniej nie byli tego samego zdania i bardzo niepokoili się o losy dziewczyny. Matka wielokrotnie namawiała ją do zerwania zaręczyn i powrotu do domu. Wszystko na nic. Wkrótce Maud poinformowała rodziców, że została żoną Chapmana „w kościele katolickim”. Mimo to rodzice Maud nie nabrali zaufania do zięcia, co miało go wreszcie doprowadzić do zguby.

W 1902 roku Maud Marsh zaczęła odczuwać te same dolegliwości, jakie poprzedziły śmierć Bessie Taylor. Umieszczono ją w szpitalu, gdzie jej stan uległ tak znaczącej poprawie, że wkrótce została wypisana. Jak można przewidzieć, w domu znów poczuła się gorzej. Podczas choroby Maud Chapman zmienił miejsce zamieszkania, wydzierżawił bowiem gospodę „Pod Koroną”, zaledwie kilka kroków od poprzedniej.

Matka Maud Marsh, zaniepokojona wieściami o złym stanie zdrowia córki, przyjechała z Croydon, by się nią opiekować. Mimo to Maud słabła z dnia na dzień. Jej matka nie podejrzewała jednak zięcia, dopóki przypadek nie uświadomił jej, że córka jest regularnie faszerowana jakąś trucizną. Chapman, jak przystało na kochającego męża, przygotował bowiem pewnego dnia dla Maud szklankę brandy z wodą sodową. Tak się złożyło, że Maud nie miała ochoty na ów napój, wypiły go zatem do spółki pani Marsh i pielęgniarka, która przychodziła robić chorej zastrzyki. Obie wkrótce zauważyły u siebie identyczne objawy. Pani Marsh, nie ufając widać lekarzowi Chapmana, który zdawał się niczego nie podejrzewać, wezwała własnego lekarza z Croydon. Zbadawszy Maud zawyrokował on, że jest to zatrucie arszenikiem.

Zanim jednak pani Marsh zdołała podjąć jakiekolwiek kroki w celu zdemaskowania zięcia – truciciela, zaniepokojony wizytą obcego lekarza Chapman wpadł w panikę i do kolejnego posiłku Maud dosypał większą dawkę trucizny. Dziewczyna zmarła 22 października 1902 roku. Okazało się jednak, że lekarz z Croydon napisał do swojego kolegi, który dotychczas leczył Maud Marsh, zwierzając mu się ze swoich podejrzeń. Odniosło to niespodziewany skutek. Lekarz Chapmana nagle odmówił podpisania aktu zgonu, domagając się wezwania policji. Przeprowadził również (nota bene bez zezwolenia) sekcję zwłok, podczas której znalazł, jak twierdził, duże dawki arszeniku w narządach zmarłej.

Chapman został aresztowany 25 października 1902 roku pod zarzutem zabójstwa żony. Druga sekcja wykazała, że śmiertelną trucizną nie był arszenik, lecz antymon, specyfik jak się wydaje bardzo popularny w kręgach ówczesnych trucicieli.

Proces Chapmana rozpoczął się w Głównym Sądzie Kryminalnym w Londynie 16 marca 1903 roku. Obrońca zdawał sobie sprawę, że nie ma żadnych szans uratowania swego klienta. Proces trwał cztery dni, zaś podsumowanie sędziego stanowiło kontynuację mowy prokuratora. Nastawienie wobec Chapmana – zarówno przysięgłych, jak i publiczności – było wyjątkowo wrogie, do czego przyczyniał się zapewne fakt, że oskarżony był cudzoziemcem. Narada przysięgłych trwała zaledwie 11 minut. Chapman został uznany za winnego i skazany na śmierć. Gdy opuszczał salę sądową, żegnały go gwizdy i obelgi publiczności. Stracono go 7 kwietnia 1903 roku.

W czasie procesu nie wyjaśniono, jakie były motywy zbrodni Chapmana – Kłosowskiego. Wielu uważało, że były to zabójstwa na tle seksualnym, co jednak wydaje się mało prawdopodobne, zważywszy, że z każdą ze swych kolejnych „żon” Chapman żył przez pewien czas. Zastanawia również sposób popełniania zabójstw. Wszystkie jego ofiary cierpiały przed śmiercią, czasem przez kilka miesięcy. Mogłoby to wskazywać, że Chapman był sadystą, któremu sprawiało przyjemność obserwowanie powolnej śmierci. Nie ma na to jednak żadnych dowodów. Najprostsze wydaje się wyjaśnienie każdego z morderstw innymi motywami: Chapman mógł mieć dość pijaństwa Mary Spinks, ciągłych chorób Bessie Taylor … Jedynie zabójstwo Maud Marsh jest na tyle niewytłumaczalne, że może sugerować wewnętrzną potrzebę zabijania u Chapmana.

Nie wiadomo, czy Polak Kłosowski, alias Chapman, istotnie był Kubą Rozpruwaczem. Jak wspomnieliśmy, był jednym z najczęściej wymienianych kandydatów. Znajdował się nawet wśród podejrzanych w roku 1888, kiedy Kuba Rozpruwacz grasował w Londynie. Nadinspektor Abberline, który prowadził śledztwo w sprawie Rozpruwacza, tak oto skomentował aresztowanie Chapmana: „A więc złapaliście Rozpruwacza, co ?”. Za tą hipotezą przemawiają następujące fakty: Chapman mieszkał w Whitechapel w roku 1888, z zawodu był felczerem (a Kuba Rozpruwacz wykazywał pewną znajomość anatomii), zgodnie z zeznaniem Łucji Baderskiej często spędzał w tamtych czasach całe noce poza domem, a wreszcie wyglądem zbliżony był do opisów tajemniczego mordercy.

Przeciwko tej teorii można przytoczyć jeden koronny argument: czy Rozpruwacz, zdecydowany sadysta, zadowoliłby się stosunkowo nudną i powolną metodą zabijania, jaką jest podawanie małych dawek trucizny ?.

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis
«
Następny wpis
»