<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Seryjni Mordercy - Masowi Zabójcy Filmy Zdjęcia</title>
	<atom:link href="http://mordercy.y5y.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mordercy.y5y.pl</link>
	<description>Seryjni Mordercy - Masowi Zabójcy Filmy Zdjęcia</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 Feb 2011 11:39:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>HARVEY MURRAY GLATMAN</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/harvey-murray-glatman/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/harvey-murray-glatman/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:22:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=68</guid>
		<description><![CDATA[HARVEY MURRAY GLATMAN &#8211; NIEŚMIAŁY FOTOGRAF Harvey Murray Glatman Bywa, że marzenia są piękne i pełne czułości. Bywa też jednak, że stają się chore i wynaturzone. Kobieta zamiast przedmiotem pożądania staje się celem nienawiści, który trzeba upokorzyć i zniszczyć. Wtedy rodzi się potwór. Taki był właśnie Harvey Murray Glatman. Od dziecka wychowywał się pod ochronnym <a href="http://mordercy.y5y.pl/harvey-murray-glatman/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>HARVEY MURRAY GLATMAN &#8211; NIEŚMIAŁY FOTOGRAF</h2>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/glatman.jpg" border="0" alt="glatman HARVEY MURRAY GLATMAN" hspace="20" title="HARVEY MURRAY GLATMAN" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Harvey Murray Glatman</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Bywa, że marzenia są piękne i pełne czułości. Bywa też jednak, że  stają się chore i wynaturzone. Kobieta zamiast przedmiotem pożądania  staje się celem nienawiści, który trzeba upokorzyć i zniszczyć. Wtedy  rodzi się potwór. Taki był właśnie Harvey Murray Glatman.</p>
<p>Od dziecka wychowywał się pod ochronnym parasolem mamusi. Był jej  oczkiem w głowie. Rozwiązywała za niego wszystkie problemy. Kiedy miał  12 łat okręcał sznur wokół szyi i zaciskał go, doznając przy tym  podniecenia. Lata mijały a chłopak znajdował się cały czas pod wpływem  matki. Nieśmiały, mrukliwy, niski, z twarzą przypominającą królika z  wielkimi, odstającymi uszami. Nic dziwnego, że nie wzbudzał  zainteresowania dziewcząt. Coraz bardziej sfrustrowany, postanowił  przemocą osiągnąć to, do czego nie mógł dojść naturalną drogą. W 1945  roku w Boulder w stanie Colorado, sterroryzował dziewczynę  pistoletem-zabawką i kazał się jej rozebrać. Ofiara miała szczęście,  bowiem Glatman nie zdążył jej zgwałcić. Otrzymał za to wyrok 5 lat  pozbawienia wolności, który odsiedział w Sing Sing. O jego przeżyciach  za kratami nie wiadomo wiele, poza tym, że był poddawany badaniom  psychiatrycznym. Po zwolnieniu w 1951 roku osiedlił się w Los Angeles.  Otworzył tam punkt naprawy telewizorów.</p>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/dull.jpg" border="0" alt="dull HARVEY MURRAY GLATMAN" hspace="20" title="HARVEY MURRAY GLATMAN" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Judy Dull</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Zainteresował się fotografią. Jak wielu amatorów chciał fotografować  akty. Przez 6 lat marzył o wiązaniu dziewczyn i gwałceniu ich. W końcu  postanowił dopomóc losowi, l sierpnia 1957 roku pod nazwiskiem Johny  Glynn, wynajął 19-letnią modelkę Judy Dull. Gdy tylko zjawiła się w jego  &#8222;studiu&#8221; namówił ją do zdjęcia bluzki i żeby pozwoliła się związać i  zakneblować. Jako wyjaśnienie dla tej pozy podał, że zdjęcie będzie  zdobiło okładkę magazynu z historyjkami kryminalnymi. Robił jej zdjęcia i  coraz bardziej rozbierał. W końcu, gdy chciał ją zgwałcić, dziewczyna  zaczęła walczyć. Glatman w tej samej chwili stał się impotentem, bowiem w  jego fantazjach wszystkie partnerki były uległe. Grożąc jej bronią  zażądał, żeby nie stawiała oporu. Kiedy dziewczyna wyraziła zgodę,  zgwałcił ją dwukrotnie. Gdy amok minął, Glatman przestraszył się  konsekwencji swojego czynu. Judy zaczęła prosić, aby ją wypuścił, a ona  dochowa tajemnicy. Udał, że się zgadza, powiedział, że odwiezie ją w  odludne miejsce i wypuści. Pojechali na pustynię w okolicach Phoenix,  gdzie ją udusił, zrobił jej następną serię zdjęć, a zwłoki zagrzebał w  płytkim grobie. Potem klęczał i błagał swoją ofiarę o przebaczenie.</p>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/bridgeford.jpg" border="0" alt="bridgeford HARVEY MURRAY GLATMAN" hspace="20" title="HARVEY MURRAY GLATMAN" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Shirley Ann Bridgeford</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Do Los Angeles wrócił pełen obaw. Był pewny, że lada chwila zjawi się  policja która zidentyfikuje jego odciski palców w mieszkaniu ofiary.  Gotów był przysiąc, że będzie żył świątobliwie, byle nie spotkała go  kara. Mijały tygodnie, strach i żal zaczynały blaknąć. Coraz natrętniej  pojawiały się wspomnienia &#8222;upojnych&#8221; chwil, które przeżył, a chęć by  powtórzyć minione wydarzenia, coraz bardziej natrętna. Wreszcie zaczął  poszukiwać następnej ofiary. Przez agencję matrymonialną poznał  24-letnią Shirley Ann Bridgeford, matkę dwojga dzieci. W klubie  zarejestrował się pod fałszywym nazwiskiem jako George Williams, z  zawodu hydraulik. 8 marca 1958 roku umówił się z nią telefonicznie na  potańcówkę. Gdy przyjechał do domu jej matki w Sun Valley, stwierdził,  że zmienił zdanie i chciałby pojeździć samochodem przy świetle księżyca.  Około 100 mil na południe od Los Angeles zatrzymał się i chciał z nią  pieścić. Kiedy napotkał opór &#8211; wyciągnął pistolet i zmusił kobietę, aby  mu uległa. Zgwałcił ją, związał, zrobił serię zdjęć i udusił sznurem.  Ciało pochował na pustyni Anza Borrego. Na pamiątkę zostawił sobie  czerwone majteczki.</p>
<table align="right">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/marcado.jpg" border="0" alt="marcado HARVEY MURRAY GLATMAN" hspace="20" vspace="6" title="HARVEY MURRAY GLATMAN" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Ruth Marcado</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Znów czuł strach i żałość z powodu ohydnego czynu. Jednak stan ten  przeszedł znacznie szybciej niż poprzednio. Już po 5 miesiącach  rozpoczął poszukiwania kolejnej ofiary. 2 lipca 1958 roku zadzwonił do  agencji striptizerek i modelek pozujących nago. Glatman przedstawił się  jako Frank Johnson i chciał się umówić z jedną z dziewcząt, 24-letnią  Ruth Ritą Marcado. Dziewczynę coś tknęło i odmówiła tłumacząc się  chorobą. Nie zdało jej się to na wiele, bowiem następnego dnia wieczorem  przyszedł do niej do domu i po sterroryzowaniu pistoletem związał i  zgwałcił. Po tym powiedział, że zabiera ją na piknik. Pojechali w  pobliże miejsca, gdzie zabił Shirley Bridgeford. Tam przez cały dzień ją  gwałcił i robił zdjęcia. Między gwałtami pozwolił jej nawet zjeść.  Wieczorem obiecał, że odwiezie ją do domu. Po drodze zatrzymał się na  jeszcze jedno zdjęcie i udusił ofiarę.</p>
<p>Okresy między morderstwami zaczęły się coraz bardziej kurczyć. Już w 3  miesiące później, we wrześniu, Glatman usiłował się umówić na następną  &#8222;sesję zdjęciową&#8221; z inną modelką. Wydał jej się &#8222;straszny&#8221; i w końcu  umówiła z nim swoją koleżankę Lorraine Vigil, której brakowało  pieniędzy. Glatman podjechał po nią i zabrał ją w &#8222;plener&#8221;.  Przejeżdżając przez miasteczko Tustin, wyciągnął pistolet chcąc ją  zastraszyć. Gdy powiedział, że chce ją związać, Lorraine usiłowała  wyskoczyć z samochodu. Dziewczyna zaczęła z nim walczyć. Udało jej się  wytrącić mu pistolet i gdy samochód na chwilę stanął &#8211; wyskoczyła.  Glatman podniósł upuszczoną broń i rzucił się w pogoń. Lorraine znów  miała szczęście, bowiem gdy napastnik zbliżył się, zdołała wyrwać mu  broń. Pociągnęła nawet za spust, ale pistolet się zaciął. Przejeżdżający  obok policjant zainteresował się szamotaniną i bez trudu obezwładnił  Glatmana. Rewizja w domu zatrzymanego dostarczyła mnóstwo dowodów,  przede wszystkim fotografie trzech ofiar. Po konfrontacji z Lorraine  Vigil, załamał się i przyznał do wszystkich morderstw.</p>
<p>Podczas procesu był zrezygnowany. Gdy został skazany na śmierć,  odmówił apelacji i stwierdził: &#8222;Tak będzie lepiej. Wiedziałem, że to się  tak skończy&#8221;. Został zgładzony 18 września 1959 roku w komorze gazowej w  San Quentin.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/harvey-murray-glatman/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>JOHN MUHHAMAD</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/john-muhhamad/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/john-muhhamad/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:22:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>
		<category><![CDATA[Mordercy]]></category>
		<category><![CDATA[seryjni mordercy]]></category>
		<category><![CDATA[seryjni zabójcy]]></category>
		<category><![CDATA[Zabójcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=66</guid>
		<description><![CDATA[JOHN MUHHAMAD &#8211; SNAJPER Z WASZYNGTONU &#8222;Jeszcze przez wiele lat studenci akademii FBI będą zdawać egzaminy ze znajomości sprawy snajpera z Waszyngtonu.&#8221; John Muhhamad Wszystko zaczęło się w środę 2 października 2002 roku. Późnym wieczorem nieznany sprawca oddał strzał z karabinu snajperskiego w kierunku sklepu ogrodniczego, znajdującego się na północnych przedmieściach Waszyngtonu. Chwilę później, w <a href="http://mordercy.y5y.pl/john-muhhamad/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>JOHN MUHHAMAD &#8211; SNAJPER Z WASZYNGTONU</h2>
<h1>&#8222;Jeszcze przez wiele lat studenci akademii FBI będą zdawać egzaminy ze znajomości sprawy snajpera z Waszyngtonu.&#8221;</h1>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/muhammad.jpg" border="0" alt="muhammad JOHN MUHHAMAD" hspace="20" title="JOHN MUHHAMAD" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>John Muhhamad</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Wszystko zaczęło się w środę 2 października 2002 roku. Późnym  wieczorem nieznany sprawca oddał strzał z karabinu snajperskiego w  kierunku sklepu ogrodniczego, znajdującego się na północnych  przedmieściach Waszyngtonu. Chwilę później, w tej samej spokojnej  dzielnicy, od strzału w głowę ginie mężczyzna tankujący samochód. Tak  rozpoczyna się jedno z największych śledztw prowadzone w Stanach  Zjednoczonych. W ten oto sposób &#8222;poznajemy&#8221; też kolejnego seryjnego  mordercę, który przeszło trzy tygodnie paraliżował strachem całą stolicę  USA. Ale od początku. Pierwszą ofiarę snajper &#8222;ściągnął&#8221; 2 października  wieczorem, na kolejne długo nie kazał czekać. Już następnego dnia rano,  gdy ponad dwa miliony ludzi zjeżdża z przedmieść do pracy, snajper &#8211;  oddając tylko po jednym strzale w tył głowy &#8211; morduje kolejne cztery  ofiary m.in. kobietę odkurzającą auto oraz mężczyznę strzygącego trawnik  przed domem. Ludzie są przerażeni. W dzielnicy, w której niezwykle  rzadko dochodziło co najwyżej do kradzieży samochodu, dzieją się takie  rzeczy. Wszczęto śledztwo w którym bierze udział kilka tysięcy  policjantów, agenci FBI, a także pracownicy prezydenckiej Secret  Service. Jednak jedyny ślad jakim dysponują, to biała furgonetka, którą  jeden ze świadków widział odjeżdżającą z jednego z miejsc zabójstwa,  więc w ciągu następnych kilku godzin zatrzymują tysiące takich  samochodów. W tym czasie media prześcigają się w podawaniu do publicznej  wiadomości coraz to nowych motywów zabójcy &#8211; od islamskiego terrorysty  po psychopatycznego żołnierza sił specjalnych. Jednak prawdziwy motyw  nie jest znany nawet policji.</p>
<p>W piątek 4 października snajper zabija kolejne dwie ofiary, mężczyznę  stojącego na skrzyżowaniu w centrum metropolii oraz kobietę pakującą do  samochodu zakupy przed supermarketem, około 80 km od Waszyngtonu. Do  tej pory o snajperze wiadomo tylko to że ma doskonałe oko oraz to, że  jego ofiarami są tylko dorośli. Zmienia się to jednak już w  poniedziałek, gdy snajper strzela do 13-letniego chłopca wysiadającego z  auta prowadzonego przez swą matkę. Chłopiec ma szczęście w  nieszczęściu, ponieważ zostaje &#8222;tylko&#8221; ciężko ranny. Otrzymał też nie  jeden, lecz dwa strzały &#8211; w brzuch i klatkę piersiową. Eksperci  twierdzą, że morderca chciał w ten sposób pokazać iż nie pasuje do  żadnych profili psychologicznych lub zrobić na złość tym, którzy  twierdzą, że jego ofiarami są tylko dorośli. Może chciał też pokazać że  wszyscy powinni się go bać, nie tylko dorośli ale też dzieci, może nie  chciał dać się zaszufladkować a może &#8230; niewiadomo. Z drugiej jednak  strony, ciekawe co było przyczyną oddania przez snajpera dwóch strzałów  zamiast jednego. Może też chciał zrobić na przekór wszystkim, a może  zadrżała mu ręka. Jeśli tak, to ciekawe dlaczego. Jednak tego chyba nie  będzie nam dane się dowiedzieć.</p>
<p>W trosce o bezpieczeństwo dzieci, we wszystkich szkołach zostały  odwołane zajęcia pozalekcyjne oraz te odbywające się w trakcie lekcji  poza budynkiem szkoły m.in. tradycyjny lunch na świeżym powietrzu.</p>
<p>W nocy z 9 na 10 października ginie następna ofiara. Jest nią  53-letni mężczyzna tankujący samochód. Świadek tego zdarzenia widział  białą furgonetkę, której policji mimo dotychczasowych starań nie udało  się znaleźć. Kilka dni później, 14 października o 21:15 na parkingu  przed centrum handlowym w hrabstwie Fairfax, na zachodnich  przedmieściach stolicy, pewne małżeństwo pakuje do auta zakupy, gdy  47-letnia kobieta osuwa się martwa na ziemię. Przyczyna zgonu &#8211; strzał z  dużej odległości w tył głowy. Czyli mamy kolejną ofiarę &#8222;snajpera z  Waszyngtonu&#8221; &#8211; bo taki przydomek otrzymał nasz nieznany  morderca-psychopata. Od prowadzących na niego obławę funkcjonariuszy  można usłyszeć następujące słowa: &#8222;Ten skurwysyn nie wyjdzie z tego  żywy, sam mu przyłożę pistolet do głowy.&#8221; Mieszkańców ogarnia paniczny  niemal strach. Aby nie kusić losu ludzie tankują paliwo, siedząc na  podłodze samochodów. Inni korzystają z pomocy członków kontrowersyjnej  nowojorskiej organizacji samoobrony Aniołów Stróżów, którzy zjechali do  Waszyngtonu, by pomóc tankować na najbardziej niebezpiecznych stacjach.  Jasno oświetlone parkingi i stacje benzynowe, które miały sprawić aby w  nocy ludzie czuli się tam bezpiecznie, nagle stały się tarczą  strzelniczą dla seryjnego mordercy.</p>
<p>W sobotę 19 października snajper znów atakuje, lecz tak jak w  przypadku 13-letniego chłopca, zaatakowany mężczyzna postrzelony z  karabinu snajperskiego w brzuch, uchodzi z życiem. Co prawda jego stan  jest krytyczny &#8211; lekarze usunęli mu trzy czwarte żołądka, część jelit  oraz kawałek kręgosłupa &#8211; jednak najważniejsze że żyje. Po tym ataku  nastąpiło kilka dni spokoju. Jednak była to cisza przed burzą, gdyż 22  października znów uderzył i to bardzo blisko miejsca w którym niespełna  trzy tygodnie temu rozpoczął swoje ataki. Zdaniem psychologów uczynił  tak ponieważ chciał pokazać że może zaatakować w każdym miejscu.  Największym szokiem dla ludzi było to, że snajper nawiązał kontakt z  szeryfem Charlesem Moosem &#8211; dowodzący śledztwem. Szeryf dostał od niego  kilka wiadomości &#8211; w tym jedną telefoniczną &#8211; w których  sprecyzował jak  i kiedy mogą się z nim skontaktować oraz groził kolejnymi atakami &#8211;  przede wszystkim przeciwko dzieciom &#8211; o ile jego żądania nie zostaną  spełnione. Publicznie nie wiadomo jakie żądania, jednak  najprawdopodobniej chodzi o dużą sumę pieniędzy. Po uzyskaniu tych  informacji, Waszyngtońskie szkoły wprowadziły dodatkowe środki  bezpieczeństwa. O ile wcześniej uczniowie nie byli wypuszczani w czasie  przerwy na dwór, teraz nie wolno im opuszczać klas. Z budynku szkoły do  aut rodziców lub dowożących do domu autobusów, uczniowie są wyprowadzani  pojedynczo i pod ochroną policjantów. We wszystkich szkołach ogłoszono  też tzw. &#8222;niebieski alarm&#8221;, co oznacza, że po szkole mogą się poruszać  tylko nauczyciele, uczniowie oraz strażnicy.</p>
<p>Kontakt snajpera z policją rzucił nowe światło na sprawę. FBI posiada  jeden z najlepszych systemów komputerowych do identyfikacji i analizy  ludzkiego głosu, więc w trakcie przesłuchiwania rozmowy telefonicznej  snajpera z szeryfem Moosem, specjaliści w tej dziedzinie odkryli, że  snajper &#8211; mimo zniekształcenia głosu &#8211; używa wyrażeń językowych typowych  dla Jamajczyków. Teraz byli prawie pewni, że szukają imigranta,  prawdopodobnie czarnego mężczyznę. Te przypuszczenia potwierdziły się,  gdy przy jednej z ofiar znaleźli kilkustronicowy list zawierający masę  wyrażeń typowych dla Jamajczyków. Co więcej, eksperci rozpoznali tam  nazwę znanego zespołu reggae z Jamajki oraz fragmenty jednego z  przebojów zespołu. Znawca jamajskiego folkloru powiedział detektywom, że  tarot jest w tej części świata niezwykle popularny. Ale morderca, który  w pobliżu miejsca jednego z zabójstw pozostawił kartę tarota  przedstawiającą śmierć, musiał mieć słabe pojęcie o tarocie (śmierć w  tarocie nie jest niczym złym, symbolizuje jedynie życiową  transformację). Szeryf Moose, wbrew ekspertom gromiącym go za uległość  wobec snajpera, postanowił za pośrednictwem mediów poprosić mordercę o  kontakt. Podczas apelu stwarzał pozory, że policja nie ma żadnych  śladów. Morderca po apelu policji nabrał jeszcze większej pewności  siebie, a wręcz poczuł się &#8222;niedoceniony&#8221;, więc zadzwonił na policję. O  rozmowę poprosił szeryfa Moosea. Zażądał aby policja traktowała go  poważnie, a jeśli nie wieżą że potrafi być groźny niech sprawdzą co się  stało w Montgomery.</p>
<p>W niedzielę wieczorem do szeryfa policji w Montgomery w Alabamie, J.  H. Watsona zadzwonił szeryf z Waszyngtonu. Chciał on wiedzieć, czy w  ostatnim czasie nie wydarzyło się w Montgomery jakieś niewyjaśnione  dotąd morderstwo. Watson powiedział mu, że sześć tygodni temu młody  czarny mężczyzna napadł na dwie kobiety zamykające sklep, by odnieść  utarg do banku. Mężczyzna kazał im się położyć na ziemi, po czym obu  strzelił z pistoletu w tył głowy. Jedna kobieta zmarła na miejscu, a  druga cudem przeżyła. Strzały usłyszeli dwaj policjanci, którzy jedli  kolację w pobliskiej restauracji. Młody sierżant, który w policji służył  zaledwie rok, udał się w pościg za mężczyzną, którego zobaczył nad  ciałami kobiet. Morderca uciekł, ale po drodze z kieszeni wypadł mu  egzemplarz znanego  w USA magazynu &#8222;Broń i amunicja&#8221;. Z tego pisma  policjanci zdjęli odcisk, którego jednak nie było w stanowej bazie  danych. Gdy Watson powiedział swojemu rozmówcy o odcisku ten  podekscytowany nie mógł spać całą noc, bo instynkt mówił mu, że oto  rozgryzł nie tylko sprawę zabójstw z Montgomery, ale być może sprawę  snajpera.</p>
<p>W poniedziałek z samego rana snajper &#8222;ściągnął&#8221; 37-letniego kierowcę  autobusu Conrada Johnsona. Dwie godziny po tym zabójstwie na  waszyngtońskim lotnisku wylądował jeden z policjantów Watsona z aktami  sprawy napadu na sklep monopolowy w Montgomery. Baza odcisków FBI jest  największą tego typu bazą danych na świecie. Już po kilku minutach jej  przeszukiwania, agenci wiedzieli, że nastąpił przełom &#8211; odcisk palca  należał bowiem do 17-letniego Jamajczyka Johna Malvo, który rok  wcześniej został zatrzymany, przesłuchany i następnie zwolniony przez  służbę imigracyjną w Tacomie pod Seattle. W tym momencie szeryf Mosse  wiedział, że znalazł mordercę. Przez kolejne dwa dni tysiące policjantów  w Waszyngtonie, Seattle i Alabamie prowadziło jednak szczegółowe  badania, by powiązać Malvo i jego przybranego ojca, który &#8211; jak ustaliła  policja w Tacomie &#8211; opiekował się nim od co najmniej dwóch lat, z  atakami snajpera. Przybrany ojciec Malvo nazywał się John Muhammad, był  weteranem wojny w Zatoce Perskiej i podczas służby wyróżnił się  doskonałymi wynikami w strzelaniu snajperskim. W trakcie tej służby,  Muhammad mieszkał w Tacomie, gdzie jego sąsiedzi skarżyli się policji,  iż strzela w ogródku swego domu. Potrzebny był dowód, że Muhammad  przebywa teraz w Waszyngtonie. Jego nazwiska nie było na liście gości  tysięcy hoteli i moteli, które odwiedzili w ciągu kilkunastu dni  detektywi. I znowu zadziałał system komputerowy FBI. Po wprowadzeniu  nazwiska Muhammada policjanci zorientowali się, że kilka tygodni  wcześniej w stanie New Jersey zarejestrował on  pod swym nazwiskiem  niebieskiego chevroleta. Taki sam samochód widział jeden ze świadków  ataku snajpera. Co więcej, policjant drogówki spisał Muhammada za złe  parkowanie w Baltimore, które jest położone zaledwie godzinę drogi od  Waszyngtonu. Policja wiedziała więc, że Muhammad rzeczywiście jest w  okolicach stolicy. Policjant, który go spisał w raporcie zaznaczył, że  wraz z młodszym od siebie mężczyzną prawdopodobnie śpi w samochodzie.  Stało się jasne, dlaczego Muhammada i Malvo nie ma na liście gości  hotelowych. W środę, 23 października Mosse podał dziennikarzom oba  nazwiska oraz numer rejestracyjny chevroleta. Muhammad wiedział już  wówczas, że policja przeszukała jego dom w Tacomie i wzięła do  ekspertyzy pień do którego strzelał, aby scharakteryzować rodzaj użytej  broni i porównać ją z tą, którą posługiwał się snajper. Półtorej godziny  później kierowca ciężarówki zorientował się, że stojący obok niego na  parkingu samochód to właśnie niebieski chevrolet z New Jersey. Muhammad i  Malvo spali w samochodzie zaledwie o godzinę jazdy od Waszyngtonu.  Kierowca zadzwonił na policję, która kazała mu się zamknąć w samochodzie  i czekać. Pięć minut później policjant drogówki, przez lornetkę  ustalił, że to rzeczywiście poszukiwany samochód. Auta policyjne po  cichu zastawiły wyjazdy z parkingu i powoli zaczęli podchodzić do auta.  Gdy kierujący akcją komandos zastukał w szybę chevroleta, Muhammad i  Malvo obudzili się, widząc wycelowane w siebie lufy.</p>
<p>W bagażniku chevroleta policjanci znaleźli karabin M-16 Bushmaster z  trójnogiem i lunetą snajperską. Okazało się również, że tylne siedzenie  chevroleta i klapa bagażnika zostały przerobione tak, by snajper mógł  strzelić przez tył samochodu &#8211; tłumiąc w ten sposób huk wystrzału. W  czwartek o trzeciej nad ranem badania balistyczne potwierdziły, że  karabin z chevroleta to ta sama broń z której strzelał snajper, tym  samym dowodząc Muhammedowi i Malvo winy.</p>
<p>Jakie były motywy tych zbrodni, niewiadomo. Winni nie chcą  odpowiedzieć na to pytanie. Jednak policja, która przesłuchała znajomych  Muhammada, twierdzi że kierowali się oni pobudkami politycznymi.  Muhammad stanowczo potępiał &#8211; jak się wyrazili &#8211; krucjatę Stanów  Zjednoczonych przeciwko islamowi, na który przeszedł kilka lat temu,  chwalił też autorów ataku 11 września.</p>
<p>Prokuratorzy z Alabamy, stanu Waszyngton, dystryktu Kolumbii,  Wirginii i Marylandu długo zastanawiali się w jakiej kolejności składać  przeciwko obu przestępcom akty oskarżenia. Nad jednym nie muszą się  jednak zastanawiać, a mianowicie nad tym jakiej żądać dla nich kary.  Kara śmierci, to jedyne na co zasłużyli.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/john-muhhamad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>EARLE NELSON</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/earle-nelson/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/earle-nelson/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:21:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=64</guid>
		<description><![CDATA[EARLE NELSON &#8211; GORYL Earle Nelson Earle Nelson Earle Nelson (popełnił co najmniej 22 morderstwa) urodził się 12 maja 1897 roku w Stanach Zjednoczonych. Gdy miał 9 miesięcy, jego 20-letnia matka zmarła w wyniku zaawansowanej choroby wenerycznej, którą prawdopodobnie zaraziła się od ojca swego dziecka (w metryce Nelsona figuruje on jako NN). Wychowaniem chłopca zajęła <a href="http://mordercy.y5y.pl/earle-nelson/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>EARLE NELSON &#8211; GORYL</h2>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/nelson.jpg" border="0" alt="nelson EARLE NELSON" hspace="20" vspace="0" title="EARLE NELSON" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Earle Nelson</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table align="right">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/nelson1.jpg" border="0" alt="nelson1 EARLE NELSON" hspace="20" vspace="0" title="EARLE NELSON" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Earle Nelson</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Earle Nelson (popełnił co najmniej 22 morderstwa) urodził się 12 maja  1897 roku w Stanach Zjednoczonych. Gdy miał 9 miesięcy, jego 20-letnia  matka zmarła w wyniku zaawansowanej choroby wenerycznej, którą  prawdopodobnie zaraziła się od ojca swego dziecka (w metryce Nelsona  figuruje on jako NN). Wychowaniem chłopca zajęła się jego ciotka, pani  Lillian Fabian.</p>
<p>Od najmłodszych lat Nelson zdradzał objawy niedorozwoju umysłowego.  Fotografia wykonana gdy miał 3 lata pokazuje nam dziecko o wyraźnie  zdegenerowanych rysach, półotwartych ustach i bezmyślnym wyrazie twarzy.  Jak wspomniała potem jego ciotka, do 10 roku życia Nelson był cichy i  spokojny, lecz chorowity. Jako dziesięciolatek został potrącony przez  tramwaj konny, w wyniku czego odniósł obrażenia głowy, wstrząs mózgu i  liczne urazy tułowia. Był nieprzytomny przez sześć dni, a później przez  całe życie miał cierpieć na bóle i zawroty głowy. Bóle były tak silne,  że niekiedy nie był w stanie utrzymać się na nogach. Od czasu wypadku  stał się jeszcze bardziej ponury i niekomunikatywny.</p>
<p>Poproszona o jakieś szczegóły z dzieciństwa chłopca, pani Fabian  wymieniła jego ulubione zajęcia: chodzenie na rękach, podnoszenie  krzeseł zębami i ukrywanie się w piwnicy.</p>
<p>Swe pierwsze przestępstwo Nelson popełnił właśnie w piwnicy. 21 maja  1918 roku dokonał napadu na małą dziewczynkę, którą udało mu się zwabić  do piwnic pustego domu. Okazało się wówczas, że komisja lekarska  zwolniła go z obowiązku służby wojskowej z powodu niedorozwoju  umysłowego. Został umieszczony w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.</p>
<p>W ciągu następnych sześciu miesięcy uciekał trzykrotnie. Po ostatniej  ucieczce, w grudniu 1918 roku, zdołał uniknąć schwytania przez dwa i  pół roku. Wtedy też, w 1919 roku, ożenił się. Jego małżeństwo trwało  jednak zaledwie sześć miesięcy. Ponownie umieszczony w zakładzie, uciekł  z niego w listopadzie 1923 roku.</p>
<p>Od chwili ucieczki do 1926 roku nie posiadamy żadnych danych o jego  życiu. Natomiast od lutego 1926 do chwili ujęcia w czerwcu 1927 roku  zamordował co najmniej 22 osoby.</p>
<p>Pod koniec lutego 1926 roku w San Francisco znaleziono zwłoki panny  Clary Newman na strychu jej domu, w którym &#8211; jak wskazywał napis  wystawiony we frontowym oknie &#8211; znajdowały się &#8222;pokoje do wynajęcia&#8221;.  60-letnia kobieta została uduszona, a następnie zgwałcono jej zwłoki.</p>
<p>2 marca w niemal identycznych okolicznościach znaleziono w San Jose  również 60-letnią Laurę E. Beale. Dziennikarze ochrzcili tajemniczego  sprawcę mianem &#8222;Mroczny dusiciel&#8221;.</p>
<p>10 czerwca, znów w San Francisco, 63-letnia Lillian St Mary została  uduszona i zgwałcona, a jej zwłoki sprawca wepchnął pod łóżko. Dwa  tygodnie później jej los podzieliła pani Russel z Santa Barbara, której  zwłoki również odnaleziono pod łóżkiem. Dwa miesiące później uduszono a  następnie zgwałcono Mary Nesbit z Oakland, również w stanie Kalifornia.</p>
<p>W październiku miały miejsce trzy zabójstwa w Portland w stanie  Oregon. Policja tego miasta nie spisała się jednak najlepiej. Otóż 19  października Beata Withers, urocza 35-letnia rozwódka, znaleziona  została przez swego 15-letniego syna martwa w sporym kufrze. Policja  przypisała jej śmierć &#8230; samobójstwu. 20 października zwłoki uduszonej  59-letniej Virginii Grant wydobyto z pieca domu, w którym wynajmowała  pokoje sublokatorom. Tym razem uznano, że śmierć nastąpiła z przyczyn  naturalnych. Wreszcie następnego dnia odkryto zwłoki Mable Fluke.  Również i ta kobieta żyłą z wynajmowania pokoi, została uduszona i jej  ciało znaleziono na strychu. Tym razem wreszcie policja uznała, że ma  prawdopodobnie do czynienia z zabójstwem.</p>
<p>Nelson powrócił do San Fracisco. 18 listopada udusił i zgwałcił  56-letnią panią Edmunds. 6 dni później zabił swą dziesiątą ofiarę,  niejaką Florence Monks w Seattle. Zabrał też nieco znalezionej w jej  domu biżuterii. Udawszy się następnie do Oregon City udusił tam  48-letnią Blanche Myers, której zwłoki znaleziono pod jej łóżkiem. Pani  Myers oferowała pokoje do wynajęcia.</p>
<p>Policja rozpoczęła poszukiwanie biżuterii, którą &#8222;Mroczny dusiciel&#8221;  często zabierał swym ofiarom. W odpowiedzi na liczne apele w prasie  zgłosiły się trzy starsze panie z South Portland, właścicielki  pensjonatu, przynosząc biżuterię, którą zakupiły od pewnego młodzieńca.  Człowiek ten mieszkał u nich przez pięć dni i wyprowadził się w dniu, w  którym zginęła pani Myers. Jak się okazało, była to biżuteria pani  Monks. Policja miasta Portland wyznaczyła nagrodę w wysokości 2.500  dolarów za schwytanie seryjnego mordercy. Nelson był już jednak daleko,  bo aż w stanie Iowa.</p>
<p>Tam w miejscowości Council Bluffs, udusił i zgwałcił 49-letnią panią  Beard na dwa dni przed świętami Bożego Narodzenia. Następnie udał się do  Kansas City, gdzie zabił zaledwie 23-letnią Bonnie Pace. 27 grudnia  udusił 28-letnią Germanię Harpin oraz pozbawił życia jej 8-miesięczne  niemowlę, wpychając mu do gardła kawałek szmaty.</p>
<p>Minęły cztery miesiące, zanim &#8222;Goryl&#8221; (tak go teraz nazywano) znów  znalazł się na pierwszych stronach gazet. 27 kwietnia 1927 roku  60-letnia Mary McConnell została uduszona w Filadelfii.</p>
<p>Częstotliwość morderstw Nelsona stała się doprawdy przerażająca. 30  maja w Buffalo jego ofiarą padła 35-letnia Jenny Randolph. Dwa dni  później, w Detroit, zginęły dwie kobiety: 53-letnia Minnie May,  właścicielka małego pensjonatu oraz jej sublokatorka, pani Atorthy. Po  następnych dwóch dniach w Chicago znaleziono zwłoki 27-letniej Mary  Sietsema. Kobieta została zgwałcona i uduszona (jedyny przypadek, gdy  Nelson dokonał gwałtu na żywej ofierze!).</p>
<p>Po zabiciu pani Sietsema Nelson pojechał do Kanady, co &#8211; jak się  miało okazać &#8211; przyczyniło się do jego aresztowania. Do Winnipeg dotarł  autostopem dnia 8 czerwca. W sklepie z używaną odzieżą zamienił swe  ubranie na inne, prawdopodobnie po to, by uniknąć identyfikacji.  Następnie wynajął pokój w pensjonacie pani Catherine Hill przy Smith  Street nr 133. Zapłacił 1 $ w formie zaliczki, przedstawiając się jako  pomocnik majstra budowlanego i twierdząc, że potrzebuje cichego pokoju w  celu uprawiania &#8222;Medytacji religijnych&#8221;. Pani Hill uznała go za całkiem  normalnego, więcej &#8211; zrobił nawet na niej dobre wrażenie; choć  zauważyła, że nigdy nie patrzy wprost na swego rozmówcę, przypisała to  jednak nieśmiałości.</p>
<p>Tego samego wieczoru Nelson zamordował córkę pary małżeńskiej, która  również wynajmowała pokój u pani Hill. 14-letnią Lolę Cown, a raczej jej  zmasakrowane zwłoki odnaleziono dopiero po czterech dniach, gdy komuś z  domowników wpadło do głowy, by przeszukać niezamieszkałe pokoje  pensjonatu. Dziewczynkę wyciągnięto spod łóżka, a to, co ujrzeli obecni i  policja, sprawiło, że szczegółów tego morderstwa nigdy nie ujawniono.</p>
<p>W czwartek, 9 czerwca, o godzinie 18 niejaki William Pattersons  powrócił z biura do domu przy Riverton Avenue nr 100 w Winnipeg, by  stwierdzić niewytłumaczalną nieobecność swej żony. O 22-ej, gdy położył  już do łóżek dwójkę swych dzieci, zatelefonował na policję pytając, czy  jego żona nie została ranna w jakimś wypadku. Policja nie miała jednak  żadnych informacji. Pan Patterson raz jeszcze przeszukał dom i dopiero  teraz zauważył, że ktoś skradł 7 dolarów z jego biurka i nieco zimowej  odzieży z waliz. Coraz bardziej zaniepokojony, klęknął wreszcie przy  łóżku, by pomodlić się o odnalezienie żony &#8211; wtedy zauważył jej zwłoki.  Zmasakrowana młotkiem i zgwałcona, pani Patterson została wepchnięta pod  łóżko. Lekarz policyjny ustalił godzinę zgonu na 11-tą tegoż  przedpołudnia.</p>
<p>Ubrania skradzione u Pattersonów Nelson sprzedał w sklepie z używaną  odzieżą, po czym udał się do fryzjera. Ten podczas strzyżenia klienta  zauważył krew na jego włosach, nie przywiązywał jednak do tego wagi &#8211; po  wizycie u fryzjera Nelson wyjechał z Winnipeg. Podróżując kolejką  podmiejską, nawiązał rozmowę z niejakim Hoferem, członkiem sekty  religijnej Hutterytów. Wykazywał niezwykłe zainteresowanie religią, o  sobie zaś powiedział, że jest dobrym katolikiem, lecz zdarza mu się za  dużo wypić. Pod Winnipeg zatrzymał samochód, którym przyjechał do  Regina. Z kierowcą, niejakim Hugh Ekderem, rozmawiał o innej sekcie,  zwanej Mennonitami.</p>
<p>W sobotę, 11 czerwca, wynajął pokój w Regina. Przez dłuższą chwilę  znajdował się sam na sam z gospodynią, ale widocznie nie miał &#8222;nastroju&#8221;  na morderstwo. Wieczorem zaczepił małą dziewczynkę na Dwunastej Alei.  Zauważyła go jednak ta właśnie gospodyni, pani Rowe i zagadnęła, tym  samym (nieświadomie) ratując życie małej.</p>
<p>Następnego dnia Nelson chciał zamienić swój kapelusz w małym sklepiku  z używaną odzieżą (był najwyraźniej przekonany, że wystarczy mu tylko  zmienić jakiś szczegół stroju, by nikt go nie rozpoznał, co jak dotąd  okazywało się niestety prawdą). Właścicielowi sklepu nie spodobał się  klient; zadał mu więc kilka pytań, które tak przeraziły Nelsona, że  natychmiast opuścił miasto, pozostawiając u pani Rowe wszystkie swoje  rzeczy.</p>
<p>Zatrzymał na szosie samochód niejakiego Isadore Silvermana, któremu  tak przypadł do gustu, że najbliższą noc spędzili w tym samym hotelu, a  następną &#8211; nawet w tym samym pokoju. Rozstali się w Boissevain, gdzie  miała zakończyć się &#8222;kariera&#8221; Nelsona &#8211; Goryla.</p>
<p>Urzędnik pocztowy, niejaki Leslie Morgan, rozpoznał go na podstawie  listów gończych, jakie od dawna krążyły już po Kanadzie. Mimo iż  wizerunek poszukiwanego sporządzony był na podstawie portretów  pamięciowych, okazał się dość wierny. Nelsona zatrzymano na szosie pod  Wakopa. Umieszczony w areszcie w Killarney zdołał w nocy otworzyć zamek  pilnikiem do paznokci. Gdy rano odkryto jego ucieczkę, w okolicy  wybuchła panika. Jego pobyt na wolności trwał jednak niecałe 12 godzin.  Złapano go, gdy usiłował ukraść ubranie.</p>
<p>Nelson stanął przed sądem 1 listopada 1927 roku pod zarzutem  morderstwa pani Patterson. Proces trwał cztery dni. Oskarżony, elegancko  ubrany, był zupełnie spokojny. Obrona powołała zaledwie dwóch świadków:  ciotkę Nelsona, panią Fabian i jego żonę. Chociaż ich zeznania  dowodziły niewątpliwej choroby umysłowej oskarżonego, nie dostarczyły  podstaw do orzeczenia o jego niepoczytalności. Uznano go winnym  zarzucanego mu w akcie oskarżenia czynu i powieszono w Winnipeg 13  stycznia 1928 roku.</p>
<p>Prawdopodobnie wymienione wyżej 22 morderstwa nie stanowią pełnej  listy zbrodni Nelsona. Spośród wielu podobnych czynów, które mogły być  jego &#8222;dziełem&#8221;, wymienimy potrójny mord dokonany w Newark w stanie New  Jersey w 1926 roku: Rose Valentine i Margaret Stanton zostały wówczas  uduszone, zaś Laura Tidor, która przybiegła słysząc ich jęki,  zastrzelona.</p>
<p>Nelson miał małpią twarz z cofniętym czołem, wywiniętymi wargami i  oczami pozbawionymi wyrazu. Pseudonim &#8222;Goryl&#8221;, nadany mu przez prasę,  okazał się wyjątkowo trafny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/earle-nelson/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>HENRY LEE LUCAS</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/henry-lee-lucas/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/henry-lee-lucas/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:20:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=62</guid>
		<description><![CDATA[HENRY LEE LUCAS &#8222;Zabijał dla przyjemności zabijania i uprawiania seksu z nieboszczykami.&#8221; Henry Lee Lucas Metoda jego działania polegała na natychmiastowym wyjeździe z miejsca morderstwa do innego stanu. Dlatego tak długo udawało mu się pozostawać na wolności. Zgładził prawdopodobnie od 50 do 75 osób. W 1960 roku Henry pokłócił się z matką i ugodził ją <a href="http://mordercy.y5y.pl/henry-lee-lucas/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>HENRY LEE LUCAS</h2>
<h1>&#8222;Zabijał dla przyjemności zabijania i uprawiania seksu z nieboszczykami.&#8221;</h1>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/lucas.jpg" border="0" alt="lucas HENRY LEE LUCAS" hspace="20" title="HENRY LEE LUCAS" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Henry Lee Lucas</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Metoda jego działania polegała na natychmiastowym wyjeździe z miejsca  morderstwa do innego stanu. Dlatego tak długo udawało mu się pozostawać  na wolności. Zgładził prawdopodobnie od 50 do 75 osób.</p>
<p>W 1960 roku Henry pokłócił się z matką i ugodził ją nożem w szyję &#8211;  następnie uciekł, został jednak ujęty i skazany. Zwolniono go w 1970  roku wierząc w jego resocjalizację. W 1975 roku Lucas ożenił się z Betty  Crouford, która miała wówczas dwie córki w wieku 9-ciu i 6-ciu lat. Z  obydwiema zaczął uprawiać seks, został przyłapany na gorącym uczynku ze  starszą z pasierbic. Jego żona kazała mu przestać to robić, albo się  wyprowadzić. Został ponownie przyłapany, i tym razem żona go  rzeczywiście wyrzuciła.</p>
<p>Henry pojechał skradzionym samochodem na Florydę, i tam go porzucił.  Następnie zabrał się w podróż z Ottisem Toolem, którego poznał w barze &#8211;  przez jakiś czas byli kochankami. W 1977 roku Lucas i Toole rozpoczęli  swój &#8222;morderczy rajd&#8221; po Stanach Zjednoczonych. Na początku swojej  &#8222;kariery&#8221; seryjnego mordercy Lucas zabijał jedynie kobiety spotykane na  drogach tzw. &#8222;osoby wysokiego ryzyka&#8221;; autostopowiczki, prostytutki,  turystki, uciekinierki i wszystkie inne, których zniknięcie nie będzie  szybko zauważone. Po pewnym czasie w tych eskapadach zaczął brać udział  Ottis Toole &#8211; wtedy zabijali i kobiety, i mężczyzn &#8211; zmianie uległy  również motywy. Toole był gejem i kochał się głównie z mężczyznami &#8211;  Henry uprawiał z nim seks sporadycznie. Kiedy złapali kobietę, zabijali  ją i wtedy Henry uprawiał z nią seks &#8211; to rozwścieczało Toole`a. W ataku  furii okaleczał zwłoki, ciął je na kawałki, bił, kamienował i w ten  sposób odreagowywał złość. Henry`emu i Toole`owi tak długo udawało się  wymykać wymiarowi sprawiedliwości, ponieważ nigdy nie pozostawali w  miejscu popełnienia zbrodni. Wyrzucali zwłoki lub ukrywali je w trudno  dostępnym miejscu &#8211; kiedy ciało ofiary odnajdywano, mordercy znajdowali  się już w odległym stanie. Nie było żadnego dowodu, który łączył by z  nimi ofiarę. Po kłótni z Lucasem Ottis Toole powrócił na Florydę. Ottis  Toole miał siostrzenicę, którą nazywano Becky. Henry bardzo ją lubił,  prawdopodobnie był w niej zakochany. Zaczął uprawiać z nią seks, kiedy  miała 9 lat. W czasie przesłuchań powiedział, że nie był pierwszym  mężczyzną w jej życiu. Twierdził także, że zdarzało się, iż sama  inicjowała stosunek.</p>
<p>Kate Rich była starszą kobietą, Lucas znał jej córkę i zięcia, którzy  mieszkali w Kalifornii. Poproszono go, aby pojechał do Teksasu i zajął  się nią. Jedna z córek Kate Rich mieszkała wraz z mężem w Kalifornii.  Zięć staruszki poznał Lucasa i Becky. Jego żona pomyślała, że byłoby  cudownie gdyby ta dwójka przeniosła się do Teksasu i zaopiekowała jej  starą matką &#8211; tak też zrobili. Kiedy dotarli na miejsce wszystko było w  nieładzie. Kate Rich trzymała psy i koty &#8211; w domu panował potworny  bałagan. Lucas wszystko wysprzątał, skosił trawę (która sięgała do  ramion). Wszystko układało się jak najlepiej, aż do przyjazdu córki Kate  Rich, która kazała się im wyprowadzić. Henry fałszował czeki i płacił  nimi w okolicznych sklepach. Krewni Kate mieszkający w pobliżu zaczęli  się martwić i powiedzieli Lucasowi i Becky, że będą musieli się  wyprowadzić. Pewien duchowny zabrał parę podróżującą autostopem i  przywiózł na teren swojego kościoła w Stonberg. Udostępnił im niewielkie  mieszkanie i zatrudnił Lucasa jako dekarza. Pewnego dnia Henry i Becky  opuścili dom modlitwy i udali się autostopem w podróż na Florydę.  Przesiadając się po drodze dwukrotnie, dotarli do Hrabstwa Denton. Było  już bardzo późno, wysiedli przy lokalnej drodze, więc trudno było im  złapać kolejną okazję. Postanowili spędzić noc na porośniętym trawą  terenie w pobliżu skrzyżowania &#8211; wokół, nieopodal torów kolejowych rosły  nieliczne drzewa. Od kilku dni para kłóciła się, Becky tęskniła za  domem. Henry popełnił jakieś przestępstwo drogowe, gdyby wrócił zostałby  wtrącony do więzienia &#8211; nie chciał więc wracać. Prawdopodobnie podczas  sprzeczki Becky uderzyła go, Henry jak to określił &#8222;ma zawsze pod ręką  nóż&#8221;. Pchnął ją więc w klatkę piersiową &#8211; zmarła natychmiast.  Poćwiartował jej zwłoki, zanim to jednak zrobił odbył z nią stosunek.</p>
<p>Według świadków, tamtej nocy Henry powiedział, że idzie odwiedzić  Kate Rich. Nie miał zamiaru jej zabić, miał ją zabrać do kościoła.  Pojechał po nią, ale zamiast do kościoła udali się do baru po drugiej  stronie rzeki. Dla siebie zamówił piwo, a dla niej coca-colę. Uważa się,  iż Kate Rich wiedziała, że Henry Lee Lucas zamordował Becky i  powiedziała mu o tym. Dopiero na autostradzie, w drodze powrotnej do  domu postanowił ją zgładził. Pojechał na południe od miasta, przekroczył  torowisko i zatrzymał się w miejscu niewidocznym od strony drogi.  Zatrzymał się po drugiej stronie torów biegnących wzdłuż szosy. Wyjął  nóż i zadał jej śmiertelny cios. Nie mógł jej wypchnąć, bo była za  ciężka. Wyciągnął ciało z samochodu, zaciągnął na nasyp, rozebrał i  odbył stosunek. Po odbytym stosunku, przy pomocy rurki i kawałka drewna  wepchnął zwłoki do metalowej osłony znajdującej się w pobliżu torów.  Zaczął się martwić, że policja znajdzie ciało. Zdawał sobie sprawę, iż w  wyniku badania na wykrywaczu kłamstw dowiedzą się gdzie leża zwłoki.  Wiedział, że będzie obserwowany, poczekał więc aż się ściemni i odbył  2-milowy spacer. Pożyczył kombinezon, zabrał ze sobą torbę na śmieci i z  kościoła udał się piechotą w stronę torowiska. Zabrał szczątki i  przyniósł je do swojego mieszkania przy kościele. Wkładał zwłoki do  piecyka po kawałku i palił je. Trwało to bardzo długo, w końcu zapach  był nie do zniesienia, więc musiał wyjść na zewnątrz.</p>
<p>Po raz pierwszy w życiu Lucasa, ktoś zwrócił na niego uwagę &#8211; to mu  się spodobało. Kiedy w końcu policja zorientowała się, że wodzi ich za  nos podając sprzeczne informacje przestali z nim rozmawiać. Kiedy  policja pojechała z Henrym na miejsce obydwu zbrodni, nie okazywał żalu z  powodu zabicia Kate, wyrzuty sumienia dręczyły go jedynie w przypadku  zabójstwa Becky. Dlatego w pierwszej fazie śledczy prawie zarzucili  temat Kate. Cały czas rozmawiali o Becky, ponieważ mieli przeczucie, że  jeśli przyzna się do jakiejś zbrodni, będzie to właśnie zamordowanie  Becky. Henry nie wahał się przekazywać im szczegółów na temat zabójstwa  Kate, ale wzbraniał się przed pojechaniem do miejsca gdzie zabił Becky &#8211;  ciągle powtarzał, że to będzie ładny widok. Zapomniał jednak, że jest  to widok, który pamiętał z czasu swego ostatniego pobytu w tamtym  miejscu po morderstwie. Ciało z pewnością się rozkładało i widok  rzeczywiście musiał być potworny. Gdy znalazł się na miejscu odprężył  się i ujawnił policji wiele szczegółów. Za zamordowanie Becky Powell  Henry Lee Lucas został skazany na dożywocie.</p>
<p>Pewnego dnia Henry napisał zeznanie, przyznał się w nim do morderstwa  Becky i do wielu innych, które popełnił i których nie popełnił. Problem  polegał na tym, że trzeba było odgadnąć, za które rzeczywiście był  odpowiedzialny. Lucasa aresztowano w 1983 roku na terenie Hrabstwa  Montague, tam był również sądzony i skazany za zamordowanie Kate Rich. W  tym samym roku został przewieziony do Denton, gdzie był sądzony i  skazany za zabójstwo Becky Powell. W czasie trwania obydwu procesów  Lucas przyznawał się do różnych morderstw, co wzbudziło ogromne  zainteresowanie wielu śledczych z całego kraju, pragnących osobiście  przesłuchać Henry`ego.</p>
<p>Oto fragment dobrowolnego zeznania, które Lucas napisał w celi i przekazał policji:</p>
<table width="75%" align="center">
<tbody>
<tr>
<td><em>&#8222;Ja Henry Lucas przyznaję się do zabicia Kate Rich. Przez długi  czas zabiegałem o pomoc, ale nikt mi nie wierzy. Przez ostatnie dziesięć  lat zabijałem, ale nikt mi nie wierzy. Usiłowałem uzyskać pomoc, ale  nikt mi nie wierzy &#8230; &#8222;</em></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Pod koniec listopada 1983 roku powołano specjalny zespół, którego  zadaniem miało być koordynowanie przesłuchań Lucasa przez różnych  uprawnionych oficerów śledczych (szefem zespołu koordynacyjnego Teksas  był Bob Prince). Było ich dosłownie tysiące. Lucas otwarcie przyznał się  w sądzie do popełnienia setek zabójstw. Po tym zeznaniu zaczęli się  zjeżdżać śledczy z całego kraju, którzy badali przypadki morderstw  popełnionych w sposób przypominający metodę Lucasa. Chodziło o osoby  znalezione w pobliżu dróg, poćwiartowane zwłoki, młode i stare kobiety,  wszelkie przypadki rozczłonkowania zwłok. Lucas doskonale wiedział jak  przekonać oficerów śledczych do tego, że to on był sprawcą &#8211; dlatego  przypisuje mu się tak wiele morderstw.</p>
<p>Będąc obiektem zainteresowania mediów (pokazywano go w telewizji  amerykańskiej przez okres dwóch lat) Henry stał się próżny, zapragnął  poprawić swój wygląd. Tuż po aresztowaniu nie prezentował się  atrakcyjnie, jego szklane oko stale łzawiło, był zaniedbany i  wychudzony. Przed kamerami chciał prezentować się lepiej. Kupował  garnitury i wstawił sobie zęby, grał przed kamerami mając nadzieję na  udział w filmie.</p>
<p>Lucas został skazany za popełnienie 11-stu morderstw. Oficjalnie jest  oskarżony o kolejne dwa. Lucas sporządzał portrety swoich ofiar, aby  pomóc policji. Około 1000 oficerów przesłuchało Lucasa, trudno podać  dokładną liczbę. Jedni uzyskali całkowitą pewność, co do jego winy, inni  byli prawie pewni. W wyniku wszystkich przesłuchań uważa się, że jest  odpowiedzialny za zamordowanie ponad stu osób. Lucas przyznawał się do  winy wielokrotnie do 1985 roku.</p>
<p>Henry Lee Lucas oraz Ottis Toole zostali skazani na karę śmierci.  Szeryf Phil Ryan aresztował Lucasa w związku z zaginięciem Becky Powell i  Kate Rich. Po obejrzeniu taśm z przesłuchań Lucasa werdykt wydano  natychmiast. Podczas procesu obrońca odczytał oświadczenie Lucasa &#8211; oto  jego treść:</p>
<table width="85%" align="center">
<tbody>
<tr>
<td><em>&#8222;Jestem winny odebrania życia Becky i mojej miłości dla niej.  Dlatego nie pragnę zwycięstwa i nie życzę sobie, aby ktokolwiek wygrał  ten proces dla mnie.&#8221;</em></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<h2><cite>&#8222;CYTATY&#8221;</cite></h2>
<h3>HENRY LEE LUCAS</h3>
<p>&#8222;Moja matka była prostytutką, ojciec nie miał nóg &#8211; przejechał go  pociąg towarowy. Zajmowali się szmuglem i ja też. Nie lubiłem jej za to,  do czego mnie zmuszała &#8211; kazała mi przyglądać się, kiedy uprawiała seks  z klientami. Przez całe lata byłem codziennie bity. Nienawidziłem jej,  czułbyś to samo, gdybyś był traktowany tak jak ja. Zabiłem moją matkę.  Pamiętam, że uderzyłem ją i uciekłem &#8211; upadła. Przypominam sobie jak  upadała.&#8221;</p>
<p>&#8222;Egzekucję znam tylko z telewizji, widziałem w więzieniu niejedną,  przypinają cię pasami i wstrzykują jakąś truciznę. Nie boję się śmierci,  śmierć jest krokiem dzielącym nas od nieba. Bez względu na to co robisz  musisz umrzeć &#8211; ja umrę i wszyscy inni też. Na każdego z nas wydano  wyrok śmierci, więc dlaczego miałbym bać się umrzeć?.&#8221;</p>
<h3>SZERYF PHIL RYAN<br />
(ARESZTOWAŁ LUCASA w 1983 ROKU)</h3>
<p>&#8222;Motywem był seks z martwymi kobietami. Wyznał, że nie potrafił tego  robić z żywą kobietą. Opowiadał, że w dzieciństwie zabijał zwierzęta i  uprawiał z nimi seks. Kilkakrotnie powtarzał, że seks z martwym  zwierzęciem jest lepszy od seksu z żywą kobietą. Matka kazała mu nosić  damskie ubrania i przyglądać się, kiedy uprawiała seks z innymi  mężczyznami &#8211; czasem nawet w obecności ojca. Któremu nie pozwalała na  żadne związki poza domem i małżeństwem. Według Henry`ego jego związek z  matką, nawet po jej śmierci, pozostawił w nim wiele gorzkich uczuć za  to, co mu zgotowała kiedy dorastał.&#8221;</p>
<h3>SZERYF WELDON LUCAS</h3>
<p>&#8222;Henry pochodzi z rodziny patologicznej. Matka i kaleki ojciec, byli  osobowościami patologicznymi. Henry nie dostał szansy na normalne życie.  Jako dziecko był zamykany w szafie albo wyganiany z domu, kiedy matka  pracowała. Głównie z tego powodu Henry nie lubił jej. Nie podobał mu się  sposób, w jaki traktowała ojca i jego samego, przyprowadzając klientów  do domu. We wczesnym wieku nauczył się uprawiać seks ze z martwymi  zwierzętami i z ludźmi. Ale śmiał się z tego, traktował to jak żart, to  pchnęło go w niewłaściwym kierunku.&#8221;</p>
<p>&#8222;Henry Lee Lucas i Ottis Toole należą do najbardziej niebezpiecznych  zabójców, nawet wśród seryjnych morderców &#8211; ponieważ są uzależnieni od  zabijania. Działali jak prawdziwi maniacy &#8211; muszą zabijać, aby móc  cieszyć się życiem. Henry jest produktem społeczeństwa, nie miał szansy  dorastać jak inni. Od samego początku był skazany na koniec jakiego  doczekał. Nie odróżnia dobra od zła. Znalazł się tam gdzie powinien być i  nie wolno go wypuścić na wolność &#8211; trzeba go unicestwić. Gdyby wyszedł z  więzienia znów robiłby to co przedtem.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/henry-lee-lucas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>H. H. HOLMES</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/h-h-holmes/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/h-h-holmes/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:18:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=59</guid>
		<description><![CDATA[H. H. HOLMES H. H. Holmes Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Mudgett, tak długo jednak występował jako Holmes, że sam chyba zapomniał, jak się naprawdę nazywa. Również w annałach kryminologii zapisał się pod przybranym nazwiskiem jako jeden z najbardziej godnych uwagi zbrodniarzy w historii, chociaż, rzecz dziwna, nie zdobył &#8222;należnej mu sławy&#8221;. Każdy słyszał choć raz <a href="http://mordercy.y5y.pl/h-h-holmes/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>H. H. HOLMES</h2>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/holmes.jpg" border="0" alt="holmes H. H. HOLMES" hspace="20" title="H. H. HOLMES" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>H. H. Holmes</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Mudgett, tak długo jednak występował  jako Holmes, że sam chyba zapomniał, jak się naprawdę nazywa. Również w  annałach kryminologii zapisał się pod przybranym nazwiskiem jako jeden z  najbardziej godnych uwagi zbrodniarzy w historii, chociaż, rzecz  dziwna, nie zdobył &#8222;należnej mu sławy&#8221;. Każdy słyszał choć raz o Kubie  Rozpruwaczu, nikt zaś, lub prawie nikt, nie zna zdumiewającej historii  Holmesa.</p>
<p>H. H. Holmes urodził się jako Herbert Webster Mudgett 16 maja 1860  roku w Gilmanton w stanie New Hampshire. Jego ojciec był kierownikiem  urzędu pocztowego. Syn, po ukończeniu szkoły średniej, pracował przez  pewien czas jako nauczyciel, po czym podjął studia medyczne w Ann Arbor.  W wieku 24 lat uzyskał dyplom lekarza i praktykował nawet krótko w  Nowym Jorku.</p>
<p>W wieku 18 lat Holmes, jeszcze jako Mudgett, ożenił się z Clarą  Levering. Miał z nią jednego syna. W 1886 roku porzucił rodzinę i  zmieniwszy nazwisko na Holmes, udał się do Chicago. Już w następnym roku  zawarł bigamiczny związek małżeński z inną dziewczyną, z którą wkrótce  również się rozstał po rodzinnej kłótni, jaka wybuchła, gdy wyszedł na  jaw fakt, że Holmes oszukał jednego z jej wujów.</p>
<p>Jak się wydaje, w tym momencie Holmes na serio już zajął się swą  przestępczą &#8222;karierą&#8221;. Podjął pracę w drogerii w Englewood, południowym  przedmieściu Chicago, u niejakiej pani Holden. Wkrótce pani Holden  zniknęła i Holmes stał się rzeczywistym właścicielem sklepu.  Poinformował sąsiadów, że jego chlebodawczyni wyjechała na dłużej do  Kalifornii. W tym samym czasie Holmes, uznawszy widać, że oto zdobył  przystań na dłużej, wynajął mieszkanie w okolicy.</p>
<p>W 1890 roku, gdy o pani Holden wszyscy zdążyli już zapomnieć i Holmes  uchodził za właściciela drogerii, w Englewood pojawił się pewien  jubiler, nazwiskiem Conner, wraz z żoną Julią, 8-letnią córką Pearl i  18-letnią siostrą Gertie. Holmes zaproponował nowemu sąsiadowi otwarcie  punktu zegarmistrzowskiego w swej drogerii. Warunki były bardzo  korzystne, toteż Conner z radością na to przystał. Conner przesiadywał  całymi dniami w sklepie, reperując stare zegarki, zaś Holmes zdobył dwie  kochanki na raz: Julię i Gertie. Po pewnym czasie Conner spakował swoje  manatki i wyjechał w nieznane, a następnie przeprowadził rozwód z żoną z  powodu jej niewierności.</p>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/dom.jpg" border="0" alt="dom H. H. HOLMES" hspace="20" title="H. H. HOLMES" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Dom Holmesa</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Drogeria prosperowała znakomicie, Holmes postanowił więc zainwestować  w nieruchomość. Naprzeciwko sklepu znajdował się pusty plac, na którym  wkrótce rozpoczęto budowę. Dom Holmesa miał dziwną konstrukcję:  zbudowany został na wzór średniowiecznego zamku, z tajnymi przejściami,  zapadniami i kryjówkami.</p>
<p>Julia Conner była kobietą zazdrosną, ale szczerze mówiąc, nie bez  powodu. Nie chciała dzielić się mężczyzną ani ze swoją szwagierką  Gertie, ani z niejaką Emily Van Tassell, z którą Holmes nawiązał dość  niewinny romans. Pewnego dnia zarówno Gertie Conner, jak i panna Van  Tassell zniknęły. Przez krótki okres Julia nie miała rywalek.</p>
<p>Wkrótce jednak na horyzoncie pojawiła się następna blondynka  (ulubiony kolor włosów Holmesa), Emily Cigrand, która została jego  sekretarką. Gdy Julia i tym razem urządzała sceny zazdrości, Holmes  okazał się nieprzejednany, w wyniku czego zniknęła teraz ona sama wraz z  córką. Przez kilka miesięcy Emily królowała na &#8222;zamku&#8221; Holmesa, aż  wreszcie spotkał ją ten sam los, co jej poprzedniczki.</p>
<p>Pod koniec 1892 roku Holmes sprzedał drogerię. W styczniu 1893 roku  poznał kolejną blondynkę, zamożną Minnie Williams rodem z Missisipi.  Wkrótce Minnie mieszkała już wraz z nim jako pani na jego &#8222;zamku&#8221;.  Uchodziła za jego żonę. Po pół roku Holmes zaprosił na dłuższy pobyt  siostrę Minnie, imieniem Nannie. Obie wreszcie zniknęły, jak poprzednie,  ale zastanawia fakt, że Minnie została zabita wiele miesięcy po śmierci  Nannie. Czyżby więc współdziałała z Holmesem w zabójstwie siostry?.</p>
<p>W maju 1893 roku otwarto wystawę światową w Chicago. Miasto pełne  było turystów i Holmes, podobnie jak tysiące mieszkańców, wynajmował im  pokoje. Każdej nocy jego &#8222;zamek&#8221; był wypełniony aż po brzegi. Nie ulega  wątpliwości, że gościnny gospodarz oszukiwał swych gości. Prawdopodobnie  też niektórzy, a raczej niektóre z nich &#8222;zniknęły&#8221;. Zabicie Minnie  Holmes pozostawił niewątpliwie na spokojniejsze chwile. Żyłaby może  jeszcze dłużej, gdyby nie jej niedyskrecja. W listopadzie spłonął bowiem  dach &#8222;zamku&#8221;, a Minnie wygadała się przed urzędnikiem towarzystwa  ubezpieczeniowego, że Holmes sam podłożył ogień. Minnie &#8222;zniknęła&#8221; pod  koniec listopada 1893 roku.</p>
<p>Tuż po jej śmierci Holmes &#8222;ożenił się&#8221; po raz trzeci. Jego wybranką  była oczywiście blondynka, niejaka Georgiana Yoke ze stanu Indiana,  która jako przyzwoita panienka z dobrego domu nie chciała przystać na  romans, lecz zgodziła się na małżeństwo. Wkrótce po ślubie Holmes został  po raz pierwszy skazany na karę więzienia za jakieś drobne oszustwo.  Georgiana, przekonana o niewinności małżonka, zdołała wykupić go za  kaucją &#8211; na swoje nieszczęście, podzieliła bowiem los swych  poprzedniczek, znikając pewnego dnia bez śladu.</p>
<p>Prawdopodobnie w 1894 roku Holmes prowadził interesy wspólnie z  niejakim Benem Pitezelem. Wspólnicy nie darzyli się wzajemnie zbyt  wielkim zaufaniem i często wybuchały między nimi kłótnie. Wreszcie  Holmes uknuł pewien plan, który doprowadził do ujawnienia jego  działalności.</p>
<p>Niejaki pan Perry, który niedawno otworzył biuro patentowe, został  znaleziony martwy za swym biurkiem. Wszystko wskazywało na to, że śmierć  była wynikiem nieszczęśliwego wypadku, doszło bowiem do wybuchu jakiś  chemikaliów, którymi Perry najwyraźniej nieumiejętnie się posługiwał.  Śledztwo zostało już umorzone, gdy z miejscową policją skontaktował się  adwokat nazwiskiem Howe, który twierdził, iż posiada informacje, że  Perry był w rzeczywistości Pitezelem, jego klientem. Wiadomość ta  dotarła również do towarzystwa ubezpieczeniowego, które niedawno wydało  polisę Pitezelowi. Całe zdarzenie miało miejsce w Filadelfii, wdowa po  Pitezelu wysłała więc z Chicago przyjaciela rodziny, H. H. Holmesa, by  zidentyfikował zwłoki Perry`ego czy też Pitezela. Holmes przybył na  miejsce w towarzystwie córki Pitezela, 15-letniej Alice. Nie miał  żadnych wątpliwości; ofiarą nieszczęśliwego wypadku był istotnie  Pitezel. Odszkodowanie w wysokości 10 tysięcy dolarów wypłacono wdowie.</p>
<p>Wydawało się już, że sprawa została ostatecznie zakończona, gdy  towarzystwo ubezpieczeniowe otrzymało list od więźnia nazwiskiem  Hedgspeth. Informował on, że śmierć Pitezela jest ukartowanym oszustwem.  Hedgspeth poznał Holmesa w więzieniu, gdy ten odsiadywał kilka tygodni,  czekając, aż Georgiana załatwi jego zwolnienie. Jak widać, Holmes nie  próżnował ani chwili, gdyż właśnie w celi więziennej obmyślił plan  wyłudzenia większej sumy od towarzystwa ubezpieczeniowego. Według  informacji Hedgspetha, którego rola sprowadzała się do wskazania  nieuczciwego adwokata, plan polegał na ubezpieczeniu Pitezela na życie,  wyszukaniu zwłok z grubsza do niego podobnych i upozorowaniu wybuchu.  Hedgspeth wskazał Holmesowi mecenasa Howe, który później rzeczywiście  wystąpił w sprawie. Więzień nie otrzymał jednak obiecanej zapłaty za  przysług, dlatego postanowił się zemścić denuncjując go przed  towarzystwem ubezpieczeniowym. Tak oto skąpstwo doprowadziło do ujęcia  Holmesa &#8211; gdyby nie żałował tych paru groszy dla Hedgspetha, ileż jego  ukochanych mogłoby jeszcze &#8222;zniknąć&#8221;&#8230;</p>
<p>Towarzystwo ubezpieczeniowe zapewne najchętniej nie uwierzyłoby w  informację Hedgspetha, lecz wynajęty detektyw ujawnił pewne fakty, które  wskazywały, iż jest ona prawdziwa. W miesiąc później Holmesa  odnaleziono w domu jego ojca w Gilmanton i aresztowano. W końcu  postanowił przyznać się do winy (rzecz jasna, tylko do oszustwa),  twierdząc jednakże, iż Pitezel popełnił samobójstwo.</p>
<p>Wdowa po Pitezelu, przekonana, że jej mąż żyje i ukrywa się, po czym  pojawi się, by wraz z nią cieszyć się z wyłudzonego odszkodowania,  również przyznała się do udziału w oszustwie. Zeznała też, że po  &#8222;śmierci&#8221; męża Holmes wywiózł troje spośród jej pięciorga dzieci, by  podczas nieobecności ojca zamieszkały u pewnej wdowy w stanie Kentucky &#8211;  nigdy więcej już ich nie zobaczyła.</p>
<p>Wydawało się to zadaniem przekraczającym ludzkie możliwości, lecz  pewien detektyw nazwiskiem Geyer podjął się odnalezienia dzieci  Pitezela. Po dłuższym czasie poszukiwania dały rezultat, choć nie był on  radosny, zwłaszcza dla pani Pitezel: w Toronto znaleziono ciała dwóch  dziewczynek, w Indianapolis zaś chłopca. Nie ulega wątpliwości, że  Holmes planował również zabicie pozostałej dwójki dzieci i samej pani  Pitezel, by zdobyć pieniądze wypłacone przez towarzystwo  ubezpieczeniowe. Przeszkodziło mu w tym aresztowanie.</p>
<p>Policja przeprowadziła rewizję w &#8222;zamku&#8221; Holmesa, ujawniając jego  niezwykłe wyposażenie. W pokojach znajdowały się ukryte wizjery oraz  rurki gazowe; dopływ gazu regulowano z biura, dzięki czemu Holmes mógł  wypełnić gazem każdy pokój, nie ruszając się zza biurka. Niektóre pokoje  nie posiadały okien, inne wyłożone były azbestem lub stalowymi płytami.  Piętro i parter połączone były z piwnicą przy pomocy szerokich zsypów, w  piwnicy zaś znajdowały się różne narzędzia chirurgiczne oraz piec,  wystarczająco duży, by można było spalić w nim zwłoki ludzkie.</p>
<p>W sprawie Holmesa najbardziej zdumiewający jest fakt, że wiele osób  wiedziało to i owo o jego działalności, nikt jednakże nie poinformował o  tym policji. I tak dozorca z sąsiedniego domu zeznał dopiero po  aresztowaniu Holmesa, że widział w &#8222;zamku&#8221; zwłoki Julii Conner. Pewien  mechanik nazwiskiem Chopmen również zgłosił się dobrowolnie na wieść o  ujawnieniu sprawek Holmesa, by zeznać, że na polecenie tegoż usuwał  kiedyś tkanki miękkie ze zwłok trzech osób. Holmes twierdził, że  otrzymał ciała z kostnicy akademii medycznej, szkielety zaś zamierza  sprzedać studentom medycyny. Chopman otrzymał po 36 dolarów &#8222;od sztuki&#8221;,  jeśli można się tak wyrazić. Jedno ciało należało do mężczyzny, dwa do  kobiet. Było to w czasie wystawy światowej, można więc przypuszczać, że  owe ofiary po prostu zatrzymały się u Holmesa na nocleg.</p>
<p>Wreszcie pewien znajomy Holmesa, któremu ten się zwierzył, że Gertie  Conner zaszła z nim w ciążę, a potem poinformował, iż dziewczyna zmarła  przy porodzie w swym rodzinnym mieście, zeznał teraz, że podejrzewał  Holmesa o zabicie Gertie. Nie zadał sobie jednak trudu bliższego  zbadania sprawy.</p>
<p>30 listopada 1894 roku Holmes został skazany na śmierć za zabójstwo  Pitezela. Apelacja została odrzucona. Oczekując na wykonanie wyroku,  Holmes pisał pamiętniki na zlecenie jednej z gazet, opisując dokładnie  27 dokonanych przez siebie morderstw, których nigdy mu zresztą nie  dowiedziono z powodu zbyt nikłych dowodów. Nie znaleziono zwłok ani  jednej spośród tak licznych blondynek, a ponieważ zabójstwo dokonane na  Pitezelu wystarczało do skazania, nie objęto aktem oskarżenia morderstw  jego dzieci. Później wprawdzie Holmes odwołał wszystko, co napisał,  utrzymując, że wymyślił to, &#8222;by gazety dostały coś za swoje pieniądze&#8221;.  Wydaje się jednak, że jego zeznania były prawdziwe.</p>
<p>Holmes został powieszony 7 maja 1895 roku. Tuż przed egzekucją  przyznał się do spowodowania śmierci Emily Cigrand i Julii Conner, które  miały umrzeć w wyniku nieudanego zabiegu przerwania ciąży.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/h-h-holmes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/kenneth-bianchi-i-angelo-buono/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/kenneth-bianchi-i-angelo-buono/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:18:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=57</guid>
		<description><![CDATA[KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO &#8211; DUSICIELE ZE WZGÓRZ Kenneth Bianchi Angelo Buono Kenneth Bianchi przyjechał do Los Angeles w połowie lat 70. Miał zamieszkać u swojego kuzyna Angelo Buono, który obiecał załatwić mu pracę. Razem zawiązali spółkę, która była początkiem serii morderstw. Porwali dwie 16-latki i zmuszali je do prostytucji w domu Buono. Pierwsze <a href="http://mordercy.y5y.pl/kenneth-bianchi-i-angelo-buono/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO &#8211; DUSICIELE ZE WZGÓRZ</h2>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/bianchi.jpg" border="0" alt="bianchi KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO" hspace="20" title="KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Kenneth Bianchi</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<table align="right">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/buono.jpg" border="0" alt="buono KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO" hspace="20" title="KENNETH BIANCHI I ANGELO BUONO" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Angelo Buono</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Kenneth Bianchi przyjechał do Los Angeles w połowie lat 70. Miał  zamieszkać u swojego kuzyna Angelo Buono, który obiecał załatwić mu  pracę. Razem zawiązali spółkę, która była początkiem serii morderstw.  Porwali dwie 16-latki i zmuszali je do prostytucji w domu Buono.  Pierwsze przypadki morderstw zaczęto odnotowywać po ucieczce dziewcząt z  niewolniczej niemal pracy. W październiku 1977 roku znaleziono ciało  Yolandy Washington. Miała 20 lat i była pierwszą ofiarą. Jej ciało było  nagie a przyczyną zgonu było uduszenie. Bianchi zeznał, że zanim ją  udusił odbył z nią stosunek na podłodze samochodu.</p>
<p>Do końca listopada 1977 roku znaleziono w Los Angeles ciała jeszcze  ośmiu dziewczyn. Media podały do wiadomości publicznej, że na wolności  grasuje seryjny morderca, a jego ofiarami są prostytutki. To nie było  zgodne z prawdą, ponieważ na początku grudnia okazało się, że kilka z  ofiar było studentkami. W trakcie sekcji, zwłok na wewnętrznej stronie  ręki jednej z ofiar wykryto dodatkowe odciski palców, które uświadomiły  policji, że sprawców było dwóch. Jeden trzymał ofiarę za ręce, a drugi w  tym czasie ją dusił. Niepokój mieszkańców Los Angeles wzrósł jeszcze  bardziej, gdy przeciekła informacja, iż zabójcami są osoby będące  policjantami, lub podające się za stróżów prawa. Ludzie byli oburzeni  faktem, że policja nie mogła zapobiec tym morderstwom. Całe miasto było  sparaliżowane strachem, a w szczególności młode, samotne kobiety idące  do pracy, znajomych czy na zakupy zarówno w dzień jak i w nocy. Ofiary  (np. Kristina Weckler 20 lat), były przed śmiercią strasznie  torturowane. O Kristinie Bianchi mówi tak: &#8222;Dziewczyna miała na głowie  torbę, do środka włożyliśmy rurę z nowozainstalowanej kuchenki, a  następnie włączyliśmy gaz.&#8221; Robili jej też zastrzyki z płynu  czyszczącego. Wstrzykiwali go w ręce oraz szyję dziewczyny.</p>
<p>Następnymi ofiarami były dwie dziewczynki (Sonja Johnson 14 lat,  Dolores Cepeda 12 lat). Buono i Bianchi, jechali za autobusem którym  dziewczynki wracały z centrum handlowego. Musieli udawać policjantów,  aby przekonać dziewczynki że są aresztowane. Pojechały z nimi do domu  Buono, myśląc, że jadą na posterunek policji. Na miejscu zrobili z nimi  to, co z innymi ofiarami, mianowicie zgwałcili, torturowali a następnie  udusili. Bianchi zeznał : &#8222;Po zamordowaniu jednej dziewczynki, do pokoju  została wprowadzona druga. Miała zawiązane oczy i pytała o  przyjaciółkę. Powiedziałem jej że już wkrótce się z nią zobaczy.&#8221; Gdy  druga z dziewczynek już nie żyła, zabrali ciała na wzgórze i tam je  porzucili. Na tym wzgórzu, wiele osób wyrzucało śmieci. Znajdowały się  tam rozbite kanapy, stare materace, a teraz także ciała dwóch  dziewczynek, które znaleziono dopiero po dwóch tygodniach.</p>
<p>Następna ofiara (Lauren Wagner lat 18) była przed śmiercią  torturowana w bardzo okrutny sposób. Bianchi i jego kuzyn, z odciętego  od lampy przewodu odizolowali dwa cienkie druciki i za pomocą taśmy  klejącej przymocowali do rąk dziewczyny. Następnie każdy z nich na  przemian wkładał i wyjmował wtyczkę z gniazdka. To za każdym razem  powodowało przepływ prądu przez jej ciało, co w znacznym stopniu  przyczyniło się do jej śmierci.</p>
<p>W styczniu nie było żadnych morderstw, prawdopodobnie dlatego że  matka Angelo Buono przebywała w szpitalu, śmiertelnie chora. Jednak  okres bez &#8222;żniw&#8221; w postaci ofiar trwał tylko do lutego tego samego roku.  Tego miesiąca miało miejsce ostatnie (w Los Angeles) morderstwo  dusiciela ze wzgórz. Ofiarą była 20-letnia Cindy Lee Hudspeth. Jej ciało  znaleziono oczywiście na wzgórzach. Po tym morderstwie Bianchi wyjechał  z Los Angeles w pogoni za swoją konkubiną, która uciekła do Bellingham w  stanie Washington.</p>
<p>Bianchi od najmłodszych lat chciał zostać policjantem. W rodzinnym  mieście próbował dostać się do rezerwy, w Los Angeles natomiast chciał  pracować jako detektyw, lecz dopiero w Bellingam został zatrudniony do  programu ochrony objazdowej. Miał niezwykły talent do omamiania ludzi.  Świadczy o tym m.in. to, iż przekonał władzę ochrony, że posiada ogromne  profesjonalne umiejętności, zaprzyjaźnił się z kilkoma policjantami z  Bellingham, został komendantem oddziału, zdał egzamin na wydział policji  uczelni w Bellingham i dostał się na listę oczekujących na pracę. W  styczniu 1979 roku pracując jako ochroniarz uknuł plan zwabienia  studentki do pustego domu, którego pilnowała &#8211; pod nieobecność  gospodarzy &#8211; firma w której pracował. Zdobył klucze i postarał się aby  wybranego dnia, to on pełnił wartę. Następnie zaproponował Karen Mandie  100 USD wzamian za popilnowanie domu, ponieważ on w tym czasie będzie  zajęty czymś innym. Zabronił aby komukolwiek mówiła o tym układzie  ponieważ mogłoby to wyjść na niekorzyść firmy. Karen nie chcąc być sama w  nocy, zaprosiła do towarzystwa Diane Wilder. Tak więc Kenneth zamiast  jednej dziewczyny miał dwie. Karen powiedziała swojemu chłopakowi, że  będzie pilnowała domu dla kapitana Bianchi. Kiedy nie wróciła, jej  chłopak zadzwonił na policję. Dwaj policjanci pełniący służbę mieli złe  przeczucia, chcieli przesłuchać Bianchiego, aby dowiedzieć się czy znał  dziewczynę. Zaprzeczył temu i tak zaczęła się cała sprawa. Policja  zaczęła szukać samochodu Karin. Jednak jeszcze przed znalezieniem ciał  policja uznawała Kennetha Bianchi za głównego podejrzanego. A niedługo  potem znaleziono samochód w którym znajdowały się zwłoki dziewczyn,  rzucone jedne na drugie jak worki kartofli. U Bianchiego w domu policja  znalazła wycinki dotyczące Kaliforni, więc jak mają w zwyczaju, wysłali  do innych stanów prośby o jakiekolwiek informacje dotyczące Kennetha. Po  otrzymaniu odpowiedzi połączyli wszystko w jedną całość, odcisk dłoni,  tablice rejestracyjne, morderstwa z Belingham i Los Angeles. Wszystko to  wiązało się z dusicielem. Nie pasowała tylko jedna rzecz, a mianowicie  na ciałach ofiar znaleziono włosy z tapicerek wielu samochodów. Jednak  gdy policja dotarła do Buono, sprawa się wyjaśniła. Okazało się że,  Buono miał warsztat tapicerski i razem z kuzynem wykorzystywali  zostawione przez klientów do obicia samochody. Nimi przewozili porwane  dziewczyny. Dusiciele zostali ujęci.</p>
<p>W marcu 1979 roku pewien doktor, po zbadaniu Bianchiego stwierdził iż  ten, może posiadać podwójną osobowość. Kenneth utrzymywał, że  morderstwa popełnił Steve, jego druga osobowość. Bianchi nienawidził  Steve`a, a dziewczyny zabił ponieważ też ich nienawidził. Doktor  powiedział mu że przecież ich nie znał, to jak mógł je nienawidzić. A on  na to, że Steve je znał. Stan Kennetha był trochę podobny do  rozdwojenia jaźni, ale wykorzystywanie podwójnej osobowości było dla  niego wygodne, ponieważ pozwalało odsunąć prawdziwego Kennetha od  wizerunku złego człowieka, którym niewątpliwie był. Podczas rozmów z  lekarzami podawał czasami sprzeczne szczegóły dotyczące morderstw.  Policja próbowała nakłonić go do przyznania się do morderstw oraz do  zeznawania przeciwko Angelo Buono, w zamian miał uniknąć kary śmierci.  Podczas procesu Bianchi powiedział:</p>
<p>&#8222;Nie potrafię złagodzić bólu jaki zadałem innym, nie spodziewam się  też przebaczenia, które pomogłoby mi żyć z tym co zrobiłem. Przyjmuję  odpowiedzialność za swoje czyny. Zrobię też wszystko, aby pomóc w  skazaniu Angelo Buono.&#8221;</p>
<p>Kenneth Bianchi został skazany na karę dożywotniego pobytu w  więzieniu za morderstwo pierwszego stopnia. Po tym miał uczestniczyć w  procesie Angelo, ale zamiast tego próbował przekonać świat że nie jest  mordercą, a jego zeznania zostały na nim wymuszone. W tym czasie miały  miejsce kolejne wydarzenia. Bianchi zaczął się spotykać w więzieniu z  więźniarką domu poprawczego Veronicą Campton. Usiłował w niej zasiać  wątpliwość co do jego winy. Wpadł na pomysł, który mógł być jego  przepustką do wolności. Chciał aby skopiowała jego morderstwo, a w ten  sposób udowodnić wszystkim, że prawdziwy morderca jest na wolności a on &#8211;  niewinny &#8211; został osądzony i skazany. Zanim poleciała do Belingham  trochę wypiła i wzięła jakieś pigułki. W przebraniu próbowała udusić  jakąś kobietę, lecz została zatrzymana. O winie Bianchiego przekonała  się dopiero jakiś czas potem. Kiedy chciała dowiedzieć się dlaczego,  Kenneth zapytał się jej czy jako dziecko nie miała takiego pragnienia  aby wejść do sklepu, wziąć to na co ma się ochotę i wyjść bez płacenia &#8211;  odpowiedziała twierdząco. On miał tak samo, tylko dotyczyło to  dziewczyn spotkanych przypadkowo na ulicy, a nie towaru w sklepie.</p>
<p>Listopad 1981 roku &#8211; początek najdłuższego procesu świata (dwa lata i  dwa dni). Bianchi był świadkiem przez 6 miesięcy. Angelo Buono nie  dostał kary śmierci, ponieważ byłaby ona niesprawiedliwa w stosunku do  dożywocia Kennetha Bianchi. Jest on socjopatą, który myśli, że świat  należy do niego. Zapytany o morderstwa, powiedział że miał powody aby  ich dokonać. Stwierdził też, że jego morderstwa dzielą się na trzy  kategorie. Pierwsza to ukaranie samego siebie, druga to podniecenie  seksualne wywołane świadomością zakończenia aktu miłosnego morderstwem, a  trzecia to fakt, że umarli, z całym szacunkiem dla dziewczyn &#8211; jak  stwierdził &#8211; nie opowiadają bajeczek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/kenneth-bianchi-i-angelo-buono/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MICHAEL ROSS</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/michael-ross/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/michael-ross/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:17:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=55</guid>
		<description><![CDATA[MICHAEL ROSS &#8211; DUSICIEL Z POBOCZA DROGI &#8222;Zabił osiem kobiet &#8211; przemoc i seksualność są dla niego jednym.&#8221; Michael Ross Pierwszą zamordowaną była Tammy L. Williams (lat 17), jej ciało odnaleziono 29 lipca 1982 roku. Świadek widział jak szamotała się z jakimś mężczyzną &#8211; potem dziewczyna zginęła. Drugą ofiarą była Debra Smith Taylor (lat 23), <a href="http://mordercy.y5y.pl/michael-ross/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>MICHAEL ROSS &#8211; DUSICIEL Z POBOCZA DROGI</h2>
<h1>&#8222;Zabił osiem kobiet &#8211; przemoc i seksualność są dla niego jednym.&#8221;</h1>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/ross.jpg" border="0" alt="ross MICHAEL ROSS" hspace="20" title="MICHAEL ROSS" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Michael Ross</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Pierwszą zamordowaną była Tammy L. Williams (lat 17), jej ciało  odnaleziono 29 lipca 1982 roku. Świadek widział jak szamotała się z  jakimś mężczyzną &#8211; potem dziewczyna zginęła. Drugą ofiarą była Debra  Smith Taylor (lat 23), odnaleziona 30 października 1982 roku. Około  północy widziano ją w parku kilka kilometrów od miejsca gdzie  zamordowano Tammy L. Williams &#8211; jej ciało znaleziono na dnie wyschniętej  rzeki. Kolejną ofiarą była Robin Dawn Stavinski (lat 19), odnaleziona  23 listopada 1983 roku. Zgwałcił ją i podobnie jak poprzednim  dziewczynom kazał położyć się na brzuchu. Mówił, że zwiąże ją i puści  wolno &#8211; następnie udusił ofiarę od tyłu. Czwartą i piątą ofiarą były  dwie dziewczyny April Brunais (lat?) i Leslie Shelley (lat 14),  odnalezione 28 kwietnia 1984 roku. Łapały autostop nieopodal miejsca  gdzie mieszkał Ross. Wcześniej uciekły z domu i postanowiły w końcu  wrócić do rodziców. Ross zabrał dziewczyny swoim samochodem, chciały aby  podrzucił je na stację benzynową, kiedy minął stację jedna z dziewczyn  wyciągnęła nóż kuchenny. &#8222;Byłem tak zaskoczony, że niemal wypadłem z  drogi nie wiem co jej powiedziałem, ale przestraszyła się i oddała mi  nóż.&#8221; Ross zawiózł dziewczyny w ustronne miejsce i związał szmatą, która  leżała z tyłu. Wsadził Leslie do bagażnika a April wyciągnął z  samochodu i zgwałcił. Potem ją zabił i posadził na przednim siedzeniu  samochodu. Kiedy zamordował April dokładnie w ten sam sposób co  poprzednie dziewczyny (przekręcił ją na brzuch i udusił), otworzył  bagażnik i powiedział Leslie, że jest mu przykro, ale musi ją zabić.  Wyciągnął ją z bagażnika a następnie udusił tą samą metodą. &#8222;Śmierć tej  najmłodszej, Leslie Shelley, martwiła mnie najbardziej. Może dlatego, że  była taka mała i nie opierała się. Ale sposób w jaki ją zabiłem był  chyba najbliższy moich fantazji.&#8221; Michael Ross przyznał się do dwóch  morderstw, pierwsze popełnił w czasach studiów na Cornell. &#8222;Zauważyłem  ją gdy szła poboczem drogi, poszedłem za nią chwyciłem i wyciągnąłem nad  brzeg stawu &#8211; tam ją zgwałciłem i udusiłem, a ciało wrzuciłem do  stawu.&#8221;</p>
<p>Ross został schwytany po zabójstwie ostatniej ofiary w Conecticat.  Była nią Wendy Baribeault (lat 17), jej ciało zostało odnalezione 16  czerwca 1984 roku. Ross wracał do domu samochodem, w tym samym kierunku w  którym szła poboczem ruchliwej drogi, była około czwarta po południu.  Zjechał na pobocze, wyszedł z samochodu i zaczął z nią rozmawiać,  próbując przekonać, żeby pojechała z nim na piknik. &#8222;Tamtego dnia miałem  pracować z kolegą, po południu zadzwonił i powiedział, że jest chory.  Mieliśmy odwiedzić kilka mieszkań, ale powiedział mi, że nie może  jechać. Zatrzymałem się przed sklepem papierniczym i kupiłem kilka  rzeczy. O wpół do czwartej byłem już w drodze do domu. Szła poboczem,  zatrzymałem się, wysiadłem z samochodu &#8211; potem zgwałciłem ją i zabiłem.&#8221;  Czekał dopóki nie dotrą do miejsca gdzie nie ma samochodów, następnie  wciągnął dziewczynę do lasu, pobił i zdarł z niej ubranie, następnie  zgwałcił. &#8222;Miałem na sobie trzyczęściowy garnitur, było zupełnie widno.  Musiało mnie widzieć przynajmniej dziesięć osób, bo tuż obok  przejeżdżały samochody.&#8221; Po zgwałceniu dziewczyny kazał jej przekręcić  się na brzuch i udusił ją od tyłu. &#8222;Zgwałciłem ją i zamordowałem &#8211; to  nie było przyjemne. Myślę, że nie ma czegoś takiego jak przyjemny  gwałt.&#8221; Potem przeciągnął ofiarę kilka metrów dalej i przykrył ciało  kamieniami. Detektyw Michael Malchik jako doświadczony policjant (badał  sprawy ponad stu zabójstw), wiedział, że mordercy chcą jak najszybciej  opuścić miejsce zbrodni. Aby się nie ujawnić i nie narazić na  schwytanie. To i kilka innych okoliczności sprawiło, że doszedł do  wniosku, iż Ross mieszka gdzieś w pobliżu. Tak też było, dom Rossa  znajduje się około pięciu kilometrów od miejsca, gdzie porzucił ciało  Wendy. Po tej sprawie Michael Ross został schwytany i przyznał się do  zabójstw wszystkich kobiet. &#8222;Kiedy ją zaatakowałem, nie panowałem nad  sobą, nie byłem w stanie przestać &#8211; mówię tak dlatego, że pamiętam ten  moment. Kiedy już nie żyła nie czułem niczego szczególnego, wiedziałem  co się dzieję i wszystko obserwowałem &#8211; ale to było jak oglądanie  starego filmu. Gdy byłem w podstawówce puszczali te filmy tyle razy, że  wszystko zaczęło mi się mieszać. Nie mówię, że to nie byłem ja, że mam  rozdwojenie jaźni albo coś podobnego. Byłem tam i zabiłem ją, ale nie  miałem świadomości w stu procentach.&#8221; Michael Ross twierdzi, że cierpi  na niekontrolowane porywy agresji seksualnej. &#8222;Duszenie kogoś nie  przypomina tego co oglądacie w telewizji. Kiedy próbowałem udusić Wendy,  wkładałem w to dużo siły, ale nie chciała umrzeć. Musiałem rozluźnić  uchwyt, żeby rozprostować palce. Potem zacząłem dusić ją znowu &#8211; dopóki  nie przestała oddychać, a kiedy ją na chwilę puściłem zaczęła się wić i  charczeć. Masz skurcze w rękach i nie udusisz nikogo tak szybko jak to  robią w telewizji &#8211; 15 sekund i facet nie żyje. Większość prób duszenia  to kilka podejść, musisz poruszać rękami dookoła &#8211; w przypadku tej  Stavinski robiłem to trzy razy. Lekarz skomentował, że to była jakaś  szalona siła. Pamiętam, że użył dokładnie tego słowa &#8211; szalona. I to  mnie bardzo ubawiło, bo facet nie wiedział jak to się robi.&#8221;</p>
<p>Gdy Michael Ross ukończył uczelnie w Cornell, wyjechał do Północnej  Karoliny, gdzie dostał swoją pierwszą posadę. Wciąż jednak podążał tą  samą drogą. &#8222;Moja dziewczyna przyjechał do Północnej Karoliny, żeby mnie  odwiedzić. Wracała do domu więc podrzuciłem ją na lotnisko. Po raz  kolejny jej wizyta nie była zbyt udana i byłem podenerwowany. Widziałem  tą kobietę jak szła z wózkiem drogą, zjechałem na pobocze ustawiłem się  za budynkiem i czekałem aż wejdzie na podjazd. Zauważyła mnie, chwyciłem  ją i powiedziałem, że jeśli nie zrobi tego co zechcę rozwalę głowę jej  dziecka o ścianę &#8211; to dość ważne, nigdy nie rozumiałem dlaczego kobiety  mi się nie opierały. Nie jestem wielkim silnym facetem, a mimo to żadna z  moich ofiar nie próbowała ze mną walczyć. Zgwałciłem ją potem zacząłem  dusić i zostawiłem umierającą, to że przeżyła nie ma nic wspólnego ze  mną &#8211; taka była wola Boga.&#8221; Ross był przerażony, gdy obudził się  następnego ranka i przeczytał w gazecie, że kobieta doczołgała się z  dzieckiem do pobliskiej drogi i zatrzymała samochód &#8211; tylko dzięki temu  przeżyła.</p>
<p>&#8222;Kiedy byłem z jedną kobietą zabiłem cztery osoby, potem miałem  związek z inną i nie zabiłem nikogo. Zgwałciłem wprawdzie kobietę, ale  nie zamordowałem jej. Potem znów zmieniłem partnerkę i zabiłem kolejne  cztery osoby. Tak więc istniał bezpośredni związek między moimi  partnerkami a mordowaniem. Mówili mi, że nie byłbym wstanie zabić osoby z  którą jestem, kocham ją i potrzebuję jej, aby czuć się dobrze. Więc  rozładowuję złość na kimś obcym, kimś kogo nie znam i z kim nie jestem  blisko.&#8221;</p>
<h2><cite>&#8222;CYTATY&#8221;</cite></h2>
<h3>MICHAEL ROSS</h3>
<p>&#8222;Kiedy już nie żyły, pamiętam, że pierwsze co czułem, to jak mocno  wali mi serce. Drugim wrażeniem był ból, bolały mnie ręce od duszenia,  zawsze robiłem to rękami, a potem przychodziło trzecie uczucie &#8211; strach.  Seryjni mordercy lubią dusić ofiary, to chyba najpopularniejsza forma  zabijania. Śmierć jest bardziej rzeczywista i nie taka szybka. Po każdym  morderstwie wmawiałem sobie, że już tego nie zrobię. Nie mogły nic  powiedzieć, ani zrobić &#8211; to ja kontrolowałem sytuację, były martwe już  kiedy je zobaczyłem. Myślę, że nigdy nie czułem większej &#8230; nie wiem  jak to nazwać? Nie chcę powiedzieć przyjemności albo podniecenia. Nie  potrafię opisać co wtedy czułem, ale na pewno to wrażenie nie byłoby tak  silne, gdybym kogoś zadźgał lub zastrzelił. Kiedy byłem młodszy moje  fantazje nie były związane z przemocą, nie wiem czy były normalne, ale  nie myślałem o okrucieństwie. Pamiętam, że marzyłem o tym jak porywam  kobiety, zabieram je do mojej kryjówki. A one zakochują się we mnie i  nie chcą odejść &#8211; jak w Jamesie Bondzie. Kiedy byłem już w collegu, moje  marzenia stały się bardziej okrutne, wtedy zacząłem myśleć o gwałtach.  Śledziłem kobiety do ich domów i czułem dreszcze kiedy widziałem, że są  przerażone &#8211; to mnie podniecało. Potem zgwałciłem pierwszą dziewczynę &#8211;  to było w Cornell, następną już zgwałciłem i zabiłem. Nie jestem jakimś  super zabójcą osiem osób to nic wielkiego, są o wiele lepsi ode mnie.  Czułem się jakbym stał nad przepaścią, jak mucha, która powoli zsuwa się  do pułapki, byłem na krawędzi, można mnie było zepchnąć bez wysiłku. To  było przerażające, ale nie jestem już taki, teraz jestem bardzo  sympatyczny. Jeśli nadarzyłaby się odpowiednia okazja, zabiłbym z  łatwością. Do tych zabójstw przyczyniły się moje osobiste problemy &#8211; po  prostu wybuchłem, tak bym to określił. Czułem, że żyje pod presją i coś  pociągnęło za sznurek. Każdy uzbrojony ładunek wybuchowy ma swój  zapalnik. Przez problemy w związkach z kobietami odczuwałem coraz  większe napięcie i kiedy zauważyłem, że są bezbronne &#8211; to był dla mnie  sygnał, wtedy zabijałem. Zabijałem je, bo nie były dla mnie żywymi  ludźmi &#8211; musiałem to robić. Myślicie pewnie, że gdy się kogoś zabije  jego twarz postanie wam na zawsze przed oczami i nie będziecie mogli się  jej pozbyć. Nigdy czegoś takiego nie miałem, jedyne twarze jakie  widziałem, to te w gazetach, kilka dni później. Oglądałem zdjęcia z  cyklu ktokolwiek widział tę dziewczynę &#8211; dopiero wtedy o nich myślałem.  Jeśli ktoś zatrzymałby mnie po zabójstwie i kazał wybrać twarz ofiary z  dwunastu zdjęć brunetek i blondynek nie byłbym w stanie tego zrobić,  nawet bezpośrednio po morderstwie &#8211; nie umiałbym tego zrobić. Nie chcę  powiedzieć, że nie mam wyrzutów sumienia, po prostu to nie było dla mnie  rzeczywiste. Wiem, że to brzmi strasznie, ale nie traktuję tego jak  zabójstwa. Gdy mówię, że nie mam wyrzutów sumienia, to nie znaczy, że  nie żałuję tego co się stało i nie chciałbym ich wskrzesić. Po prostu  nie pozwalam, żeby torturowały mnie obrazy samego morderstwa lub tego co  robiłem tym kobietom, zanim je zabiłem. Cierpię na schorzenie  psychiczne zwane sadyzmem seksualnym. Sądzę, że jest to po części efekt  zaburzeń psychicznych, a po części tego jak zostałem wychowany.  Największe podniecenie przynoszą mi myśli o duszeniu kobiet. Kiedy mnie  tu przywieziono, przeżywałem wszystkie te morderstwa na nowo &#8211; robiłem  to wielokrotnie. Kiedy miewałem gorsze okresy to trwało całymi  tygodniami, przeżywałem te sceny wiele razy dziennie i masturbowałem się  tak często, że miałem rany. Wykorzystywałem je i poniżałem dla własnej  przyjemności &#8211; to się musiało kiedyś skończyć. To, że jestem na bloku  śmierci, miało być dla mnie karą, ale dla niektórych z nas śmierć nią  nie jest &#8211; karą jest samo życie.&#8221;</p>
<h3>ANNE COURNOYER<br />
(KURATOR SĄDOWY MICHAELA ROSSA)</h3>
<p>&#8222;W jednej chwili jest bliski płaczu, a zaraz potem zaczyna  sadystycznie, czy też nerwowo chichotać. Nie wiem co się dzieje, może to  nerwy, a może rozmowa o tym, co sprawia mu przyjemność. Widuję Michaela  Rossa codziennie i uważam, że jest bardzo wyrachowany. Wszystko co mówi  lub robi jest dokładnie przemyślane &#8211; właśnie przez to jest taki  niebezpieczny. Z czasem psychika Michaela Rossa uległa zmianie. Kiedyś  złożył do sądu prośbę o kastrację z powodu niekontrolowanych impulsów  seksualnych. Twierdził, że jest zamknięty i zupełnie nie daje sobie z  tym rady.&#8221;</p>
<h3>DETEKTYW MICHAEL MALCHIK<br />
(ARESZTOWAŁ ROSSA 28 CZERWCA 1984 ROKU)</h3>
<p>&#8222;Gdy się na niego popatrzy jest zupełnie nijaki, a już na pewno nie  groźny. Ma dobry charakter i ładnie się wysławia. Gdy go aresztowaliśmy  wielu jego znajomych było zszokowanych. Pracował jako agent  ubezpieczeniowy i miał dobry kontakt z ludźmi. Nikt nie podejrzewał, że  jest w stanie popełnić tak ohydne zbrodnie. Nie było w nim nic  przerażającego, żaden z jego znajomych nie był w stanie dostrzec jego  ciemnej strony. Ukrywał to doskonale do chwili gdy zaczął atakować te  bezbronne dziewczyny kiedy tylko miał na to ochotę. Najbardziej  przerażające w Michaelu Rossie jest to, co on sam mi powiedział; Mike  jeśli byś mnie nie złapał na pewno zabijałbym dalej. Powiedział, że jest  mu przykro, ale tylko dlatego &#8211; że został złapany. Miałem do czynienia z  wieloma przestępcami, jeśli ktokolwiek zasługuje na karę śmierci, to  właśnie Michael Ross. I myślę, że jeśli ktoś by go o to zapytał, byłby  tego samego zdania.&#8221;</p>
<h3>C. ROBERT &#8222;BULLDOG&#8221; SATTI SNR.<br />
(PROKURATOR STANOWY CONNECTICUT)</h3>
<p>&#8222;Moje pytanie do przysięgłych brzmiało. Czy uważają to za  sprawiedliwe, że żołnierz zabija na wojnie, a policjant w trakcie  wykonywania swoich obowiązków &#8211; czy osoba, która kogoś zabija musi być  niezrównoważona psychicznie?. Oczywiście większość ławników odpowie na  to pytanie &#8211; nie. Jest wielu ludzi, którzy mają problemy psychiczne ale w  świetle naszego prawa nie jest to żadna okoliczność łagodząca. Być może  jest sadystą seksualnym, i co z tego?. To nie usprawiedliwia, ani tego  co zrobił, ani też nie stanowi żadnej okoliczności łagodzącej, która  mogłaby wpłynąć na zasądzenie wyroku łagodniejszego niż kara śmierci.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/michael-ross/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KENNETH McDUFF</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/kenneth-mcduff/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/kenneth-mcduff/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 11:16:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Płn.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[KENNETH McDUFF &#8211; MIOTLARZ &#8222;Lubił zabijać kobiety, bo skrzeczały jak kury gdy zadawał im śmierć&#8221; Kenneth McDuff Rodzice Kennetha mieli pralnię w Rosebud, małym miasteczku w Texasie, do którego przenieśli się w 1955 roku. Interes dobrze się kręcił, więc dzieciaki McDuffów miały to, czego tylko zapragnęły. Młody Kenneth jeździł ulicami strzelając do skrzynek na listy <a href="http://mordercy.y5y.pl/kenneth-mcduff/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>KENNETH McDUFF &#8211; MIOTLARZ</h2>
<h1>&#8222;Lubił zabijać kobiety, bo skrzeczały jak kury gdy zadawał im śmierć&#8221;</h1>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/mcduff.jpg" border="0" alt="mcduff KENNETH McDUFF" hspace="20" title="KENNETH McDUFF" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Kenneth McDuff</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Rodzice Kennetha mieli pralnię w Rosebud, małym miasteczku w Texasie,  do którego przenieśli się w 1955 roku. Interes dobrze się kręcił, więc  dzieciaki McDuffów miały to, czego tylko zapragnęły. Młody Kenneth  jeździł ulicami strzelając do skrzynek na listy i zwierząt sąsiadów.  Nauczycielka w szkole, do której uczęszczał, nie mogąc sobie z nim  poradzić, poprosiła o pomoc panią psycholog, jednak ta po trzech dniach  nieudanych prób nawiązania kontaktu z Kennethem, dała za wygraną. McDuff  zaczynał jako włamywacz. W latach 60 okradł wiele domów, za co został  osadzony w zakładzie karnym. Dopiero wtedy rozpoczął &#8222;karierę&#8221; seryjnego  mordercy. W tym czasie rodziców McDuffa dotknęły liczne nieszczęścia.  Starszy syn został zastrzelony przez męża swojej kochanki, a córka  została kaleką na całe życie w wyniku wypadku.</p>
<p>Kenneth swoje pierwsze morderstwo popełnił 6 sierpnia 1966 roku. Tego  dnia udał się do Marlin, aby spotkać się z przyjacielem Royem Dale  Greenem. Razem udali się do Forth Worth. jak się okazało w późniejszym  czasie, Kenneth powiedział Royowi, że chce kogoś zabić. W mieście  zobaczyli troje nastolatków (Edna Sulliwan 16 lat, Robert Brand 17 lat i  jego o rok młodszy kuzyn, Mark Dunnam). Gdy podjechali bliżej, Kenneth  wyciągnął pistolet ze skrytki i podszedł do ich auta. Chłopcom kazał  wejść do bagażnika, a dziewczynie usiąść na tylnim siedzeniu. Razem z  Royem, wielokrotnie zgwałcił dziewczynę. Po całym zajściu zastrzelił  chłopców, dziewczyna nie podzieliła ich losu, gdyż &#8222;nie starczyło&#8221; dla  niej kul. Wyciągnął ją z samochodu i przeciągnął przez żwirową drogę.  Jedyną bronią jaką znalazł pod ręką był kij od miotły. Złapał go i  uderzył nim z całych sił w gardło dziewczyny łamiąc jej kark i powodując  uduszenie. Następnie wraz z Royem odjechali. Sprawa została rozwiązana  dzięki Greenowi, który za pomoc w śledztwie został skazany tylko na  trzynaście lat więzienia, Kenneth natomiast dostał karę śmierci. Roy  Dale Green wydał Kennetha bez skrupułów, twierdząc przy tym że gdyby  tamten miał okazję pozbyłby się także i jego. Niestety w 1972 roku sąd  zniósł w niektórych stanach karę śmierci uznając ją za niesprawiedliwą. W  przypadku naszego &#8222;bohatera&#8221; została ona zmieniona na dożywocie. Wtedy  McDuff rozpoczął batalię zmierzającą do jego wyjścia na wolność. W  tamtych czasach w Texasie panowała wielka swoboda w przepisach  dotyczących zwolnień warunkowych. Niewiadomo było czy dożywocie oznacza  20, 30 czy 40 lat. McDuff bardzo chciał wyjść na wolność, składał  podania o zwolnienie warunkowe, jedno po drugim. Za każdym razem  dostawał odmowną odpowiedź, lecz nie poddawał się i wreszcie w 1990  roku, po odbyciu bardzo krótkiej kary, wyszedł na wolność. Okoliczności  jego zwolnienia były podejrzane. Tak czy inaczej był wolny. Wszystkich  mieszkańców Rosebud ogarnęła panika i strach gdy dowiedzieli się o jego  wyjściu, ponieważ każdy pamiętał jeszcze groźby skierowane pod adresem  sędziego i jego rodziny. McDuff oczywiście pojawił się w miasteczku,  zatrzymał się na głównej ulicy, zaatakował jakiegoś przechodnia nożem i  uciekł. Kilka razy pojawił się też w jednej z miejscowych spelunek, ale  nigdy podczas tych wizyt nie został ujęty. Kenneth chciał zabijać,  prawdopodobnie więc dlatego zapisał się do Stanowego Technikum w Texasie  i zamieszkał w akademiku. Miał 43 lata, lecz przebywał z 18-latkami i  zachowywał się jak oni. Przebywał na zwolnieniu warunkowym i musiał  udowodnić, że chce pracować. Twierdził, że interesuje go handel, zapisał  się więc do szkoły handlowej. Rozpoczął nowe życie, ale nadal był  seryjnym mordercą. 43-letni mężczyzna o mentalności nastolatka. Okazało  się, że szkole nawiązał podejrzane znajomości, miał kontakt z  narkotykami i wykorzystał okres nauki do popełnienia kolejnych  przestępstw.</p>
<p>15 października 1991 roku zaginęła 21-letnia Regina Moore. Do tej  pory nie udało się odnaleźć dziewczyny. Ani żywej, ani martwej. McDuff  twierdzi, że nie wie co się z nią stało. &#8222;Byłem tylko jej chłopakiem&#8221;-  twierdzi. Detektyw zajmujący się sprawą zaginięcia Reginy twierdzi  inaczej. &#8222;Ta dziewczyna była prostytutką i Kenneth ją znał. Pewnej nocy  przyjechał po nią swoją ciężarówką. Podczas jazdy, w samochodzie coś się  wydarzyło. McDuff wpadł w furię, dziewczyna chciała wysiąść. Na drodze  stała blokada policyjna. Policjanci spostrzegli jadącą ciężarówkę z  próbującą się z niej wydostać dziewczyną. Ta, gdy tylko ich ujrzała  zaczęła wołać o pomoc i kopać przednią szybę. Stłukła ją, lecz i tak nie  zdążyła uciec. Policjanci musieli odskoczyć na bok gdy McDuff omijał  blokadę, lecz zaraz zaczęli pościg. Niestety po chwili ciężarówka  zniknęła im z oczu w jakiejś bocznej uliczce. Znaleźli ją później, lecz  niestety nie było w niej śladu dziewczyny i Kennetha. Samochód był  dokładnie wyczyszczony. Matka Reginy Moore Barbara Carpenter powiedziała  &#8222;McDuff musi powiedzieć gdzie ona jest. Nie proszę o nic więcej.&#8221;</p>
<p>Pod koniec 1991 roku McDuff często pojawiał się w Ostin, aby kupić  albo co bardziej prawdopodobne ukraść narkotyki. Czasami pojawiał się  tam z Hankiem Worly. Pewnej nocy, podczas takiej wspólnej wyprawy,  Kenneth zauważył w myjni samochodowej dziewczynę (Collen Reed 28 lat) w  swoim typie. Jej widok wyzwolił w nim jakiś zwierzęcy instynkt. Zaczął  zachowywać się jak zwierzę, które zwęszyło ofiarę. Podjechał bliżej i  zaparkował samochód obok dziewczyny myjącej samochód. Kazał Worleyowi  zostać w pojeździe, a sam poszedł do dziewczyny. Chwycił ją za gardło i  podniósł do góry. Kopała i krzyczała, ale on nie zwalniając uścisku  zaniósł ją do samochodu. Kazał Hankowi ruszyć, a on wraz z dziewczyną  usiadł z tyłu. Worley miał jechać do domu rodziców McDuffa, który był  oddalony od Ostin o jakieś 60-70 mil. W czasie jazdy McDuff zgwałcił  swoją ofiarę. Collen próbowała wydostać się z samochodu, ale  bezskutecznie. Na dodatek to jeszcze bardziej rozwścieczyło oprawcę.  Uderzył dziewczynę, związał jej z tyłu ręce i zaczął tortury. Zapalił  papierosa i przypalał jej skórę. Krzyczała z bólu i błagała, McDuffa o  litość, a Worleya o pomoc. To trwało ok. 1h, aż cała trójka znalazła się  przed domem rodzinnym Kennetha. Mimo tego, że była grudniowa noc, to  dziewczyna była naga. McDuff nie zaprzestał tortur, mimo tego że krzyki  dziewczyny mogli usłyszeć jego rodzice. Ale na nieszczęście dziewczyny,  nie usłyszeli. Następnie położył dziewczynę na masce samochodu i z  całych sił uderzył w głowę. Rozległ się trzask, jak podczas łamania  drzewa. Dziewczyna leżała bez życia, ale Kenneth aby sprawdzić czy nie  żyje przypalił ją jeszcze kilka razy papierosem. Następnie wrzucił do  bagażnika jak worek kartofli. Więcej jej nie widziano. Podczas  przesłuchań Worley przyznał się że razem z McDuffem zgwałcił Colleen  Reed.</p>
<p>Następną ofiarą McDuffa była prostytutka Valencia Kay Joshua, którą  ostatni raz widziano w akademiku gdy poszukiwała McDuffa. Jej ciało  znaleziono miesiąc później w płytkiej mogile w lasku za miasteczkiem  uniwersyteckim. Kolejna była Melisa Northrup, żona Arrona Northrupa z  którym Kenneth pracował w Quik Park. Melisa zniknęła 1 marca, a jej  ciało znaleziono po 57 dniach od zniknięcia, na opustoszałych terenach,  niedaleko miejsca jej zniknięcia. Ciało wrzucono do wody prawdopodobnie w  dniu jej zniknięcia. To morderstwo, było najbardziej bestialskim z  wszystkich, jakie dokonał McDuff, ponieważ Melisa nosiła pod sercem  maleńką istotkę. 30 metrów od miejsca w którym znaleziono ciało, stał  porzucony samochód Kehhetha. On sam zbiegł do Texasu. Aby przyśpieszyć  ujęcie zbiega, podano jego rysopis producentom programu, dzięki któremu  udało się złapać wielu przestępców. McDuff znajdował się obecnie w  Kansas City i był tam zatrudniony jako kierowca śmieciarki. Po  obejrzeniu tego programu, inny pracownik firmy przewozowej zaczął  podejrzewać, że posługujący się innym nazwiskiem, McDuff jest  poszukiwanym mordercą. Wahał się przez jakiś czas, aby upewnić się w  swoich podejrzeniach ale wreszcie pewnego dnia zadzwonił na policję.  Dzięki temu McDuff zastał ujęty podczas pracy w Kansas City.</p>
<p>W lutym 1993 roku &#8222;miotlarz&#8221; Kenneth McDuff został skazany na karę  śmierci, poprzez uśpienie zastrzykiem. Egzekucja miała zostać wykonana w  więzieniu w Huntsville. McDuff przed czekając na wykonanie wyroku  stwierdził: &#8222;Warunki w więzieniu nie są dobre, a ja nie mogę liczyć na  zwolnienie. Uśpienie wydaje się lepsze niż obecna, licha egzystencja&#8221;.  Matka jednej z ofiar prosiła , aby McDuff przed egzekucją powiedział jej  gdzie jest ciało jej córki, ponieważ ona chce jeszcze zanim umrze  godnie ją pochować. Detektyw prowadzący sprawę McDuffa powiedział że  słowo sadysta, zostało stworzone specjalnie dla Kennetha.</p>
<p>﻿</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/kenneth-mcduff/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BOGDAN ARNOLD</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/bogdan-arnold/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/bogdan-arnold/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Feb 2011 21:51:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=47</guid>
		<description><![CDATA[BOGDAN ARNOLD Katowice (1966-1967) Bogdan Arnold Bogdan Arnold urodził się w 1933 roku, w Kaliszu. Pochodził z zamożnej rodziny inteligenckiej. Mając niespełna 18 lat, zawarł pierwszy związek małżeński (nieco więcej danych o młodości Arnolda zawiera przedstawiona dalej opinia biegłych). Rozpadł się on z powództwa małżonki. Przyczyną było nadużywanie alkoholu przez Arnolda i znęcanie się nad <a href="http://mordercy.y5y.pl/bogdan-arnold/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>BOGDAN ARNOLD<br />
Katowice (1966-1967)</h2>
<table align="left">
<tbody>
<tr>
<td><img src="http://radoslaw.ligas.webpark.pl/zdjecia/arnold.jpg" border="0" alt="arnold BOGDAN ARNOLD" hspace="20" vspace="0" title="BOGDAN ARNOLD" /></td>
</tr>
<tr align="center">
<td><strong>Bogdan Arnold</strong></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Bogdan Arnold urodził się w 1933 roku, w Kaliszu. Pochodził z  zamożnej rodziny inteligenckiej. Mając niespełna 18 lat, zawarł pierwszy  związek małżeński (nieco więcej danych o młodości Arnolda zawiera  przedstawiona dalej opinia biegłych). Rozpadł się on z powództwa  małżonki. Przyczyną było nadużywanie alkoholu przez Arnolda i znęcanie  się nad żoną. Wówczas, Bogdan przez jakiś czas żył w konkubinacie.  Partnerka urodziła mu dziecko. Związek rozpadł się z tych samych  powodów, co małżeństwo. Dwa kolejne związki małżeńskie, spotkał ten sam  los. Przyczyna zawsze ta sama &#8211; brutalność.</p>
<p>Od 1960 roku zamieszkał w Katowicach. Cieszył się tam stosunkowo  dobrą opinią, pochodzący z tzw. dobrej rodziny, rozwiedziony i samotny. W  pracy nie sprawdzał się, choć był dobrym fachowcem. Często przychodził  do niej w stanie nietrzeźwym i lekceważył swoje obowiązki. Tym samym,  często musiał zmieniać pracę. Raz był karany za kradzież. Został skazany  na karę więzienia w zawieszeniu. Kilka razy karany był również za  uchylanie się od płacenia alimentów (miał troje dzieci).</p>
<p>Istotne tutaj wydarzenia z życia Arnolda, odtworzono 8 czerwca 1967 roku po doniesieniu na milicję, następującej treści: <em>&#8222;Zza  drzwi mieszkania nr 9 wydobywa się trudny do wytrzymania fetor. Szyby  oklejone są papierem, a okna po zewnętrznej stronie obsiadły roje much&#8221;.</em> Na miejsce udał się patrol milicji. Wezwano również straż pożarną. Nie  chcąc wyłamywać drzwi, jeden ze strażaków wszedł na dach, a stamtąd,  opuszczając się po linie, odblokował toporkiem okno. Po odkryciu  przyczyny fetoru, wycofał się. Do wnętrza mieszkania wkroczyła milicja:</p>
<p><em>&#8222;Pod parapetem leżały ludzkie zwłoki w stanie daleko posuniętego  rozkładu. W łazience stała duża drewniana skrzynia murarska obita  cynkową blachą. W jej wnętrzu ujawniono kilka ciał. Nie mogliśmy  określić płci, ani nawet liczby zwłok. W cuchnącej, rozkładającej się  ludzkiej tkance ruszały się tysiące larw, poczwarek, owadów. Spod wanny  wystawało owinięte w gazetę podudzie. Weszliśmy do kuchni. Na piecu stał  garnek. Wiedzieliśmy już, co będzie w środku&#8230; na powierzchni gara  pływała rozgotowana ludzka głowa. Na stole tykał budzik. Obok niego  leżał mokry pędzel do golenia. Nie mieliśmy wątpliwości, że tutaj cały  czas ktoś mieszkał&#8221;. </em></p>
<p>W schowku znaleziono drewnianą skrzynię obitą blachą. Była ona  przykryta szczelnie ceratą i dodatkowo stała na niej skrzynia od  tapczanu. Jak się można domyślić, wewnątrz była również odrażająca masa i  części ludzkich szkieletów. Znaleziono także dwie czaszki. Obok wanny  leżały zawinięte w gazetę dwie kości lewego podudzia, zaś w kotle do  prania bielizny znaleziono następną głowę. Po mieszkaniu porozrzucana  była także duża ilość damskiej bielizny, ubrań i torebek.</p>
<p>Ustalono, kim był najemca. Sprawa była o tyle łatwa, iż milicja  wiedziała, kogo szukać. Zresztą Bogdan Arnold tylko początkowo ukrywał  się. Później, sam się ujawnił. 14 czerwca zgłosił się do portierni  Zakładów Cynkowych informując, kim jest. Po chwili został aresztowany.</p>
<p>8 czerwca, kiedy milicja dokonywała rewizji mieszkania, stał pod  kamienicą wśród tłumu. Wracał wtedy z pracy i gdy zobaczył, że odkryto  zwłoki, zbiegł. Kupił kilka win i pojechał na hałdy węglowe do Wełnowca.  Chciał popełnić samobójstwo lecz, jak później zeznał w śledztwie,  zerwał się sznur. Przyznał się do zamordowania czterech kobiet, których  ciała znaleziono w mieszkaniu i jeszcze jednego usiłowania zabójstwa. W  tym miejscu, należy odtworzyć przebieg wydarzeń.</p>
<p>1. <span style="text-decoration: underline;">Maria B.</span> (ok. 30 lat). Pierwszego morderstwa dokonał 12  października 1966 roku. W barze &#8222;Kujawiak&#8221;, w Katowicach przy ul. 27  Stycznia poznał Marię B., nigdzie nie pracującą, trudniącą się  prostytucją i sutenerstwem. Pili razem, a potem Bogdan zaprosił ją do  mieszkania, bo jak wyznała, nie miała gdzie spać. W trakcie spożywania  kolacji, jak wynika z zeznań Arnolda, kobieta prowokowała go odsłaniając  piersi i uda. Odebrał to jako propozycję odbycia stosunku płciowego.  Kiedy próbował ją pocałować, zażądała 500 złotych. Arnold zdenerwował  się i kazał jej wyjść. Powiedział, że nigdy nie płacił i płacić nie  będzie za seks, ale Maria B. podarła na sobie odzież, zadrapała się w  policzek i powiedziała, że narobi mu burdy i zabierze go milicja, po  czym chciała wyjść:</p>
<p><em>&#8222;Nie chcąc dopuścić do skandalu podszedłem do niej, kopnąłem w  okolicę zginania się kolan, wskutek czego B. zachwiała się. Ja chwyciłem  ją przedramieniem od tyłu za szyję i rękę tę zacząłem zaciskać.  Ponieważ B. broniąc się zadrapała mnie w okolicę nadgarstka, pod wpływem  bólu chwyciłem leżący na kuchence młotek murarski, którym uderzyłem ją  dwa lub trzy razy w głowę i poczułem, że jej ciało wiotczeje. Położyłem  ją na tapczanie i spostrzegłem, że nie żyje. Byłem tak zdezorientowany,  że nie wiedziałem co robić i postanowiłem wyjść na miasto. Obawiając się  jednak, że ktoś odkryje zwłoki, schowałem je do tapczanu.</em></p>
<p><em>Przez trzy dni chodziłem pijany, a po trzech dniach, postanowiłem  zrobić z tym porządek. W tym celu zabrałem z zakładu pracy gumowe  rękawice i pyłochronną maseczkę. Początkowo chciałem palić części zwłok,  ale nie miałem węgla, a przy drzewie to nie szło. Otworzyłem więc przy  pomocy noża kuchennego jamę brzuszną, skąd wyjąłem wszystkie  wnętrzności, które krajałem na kawałki i spuszczałem otworem  kanalizacyjnym znajdującym się w moim mieszkaniu, zaś same zwłoki  umieściłem w skrzyni drewnianej obitej od wewnątrz blachą. Dla  przyśpieszenia rozkładu zwłok chciałem kupić sodę kaustyczną, ale nie  mogłem jej nigdzie dostać, wobec czego kupiłem około dziesięciu paczek  chloru. Rozpuściłem go i zalałem gorącą wodą. W ten sposób zapobiegłem   dalszemu rozkładaniu się zwłok i tak leżały one w tej skrzyni, aż do  następnego morderstwa&#8230; Obciętą głowę włożyłem do garnka z ciepłą wodą.  Nie mogłem znieść tego widoku, dlatego poszedłem się napić do baru.  Kiedy wróciłem, postawiłem kociołek na elektryczny grzejnik. Zasnąłem.  Po obudzeniu stwierdziłem, że zawartość kociołka zagotowała się&#8221;.</em></p>
<p>2. <span style="text-decoration: underline;">Ludmiła G.</span> (&#8230;). Był 22 październik 1966 roku. Zaledwie  kilkanaście dni wcześniej zginęła pierwsza ofiara. Kolejnej, udało się  uciec. Ludmiła wybiegła z klatki schodowej kamienicy przy ul.  Dąbrowskiego 14 wprost na ulicę. Miała podarte ubranie, a ręce związane  drutem. Z jej zeznań wynikało, że najpierw sprawca dusił ją ręcznikiem,  potem podarł ubranie, związał dłonie i zgwałcił. Ponieważ ofiara była  prostytutką, milicja zlekceważyła sprawę.</p>
<p>3. <span style="text-decoration: underline;">Kobieta</span> (ok. 40 lat). Morderstwo miało miejsce 12 marca  1967 roku. Ofiarę Arnold poznał w barze &#8222;Mazur&#8221;. Wypili razem większą  ilość wódki. Kobieta zgodziła się spędzić z nim noc. Arnold wobec tego  zakupił litr wódki i zakąskę. W domu, pijana kobieta szybko zasnęła:</p>
<p><em>&#8222;Aby po przebudzeniu się tej kobiety nie było jakichś komplikacji,  postanowiłem ją związać i sam zasnąłem obok niej. Na drugi dzień rano, w  trakcie odbywania stosunku, kobieta będąc ciągle związana, usłyszawszy,  że ktoś idzie po strychu, chciała krzyknąć, ale ja nacisnąłem ręką na  jej krtań i to spowodowało śmierć.</em></p>
<p><em>Po wyjściu tego kogoś ze strychu zrobiłem z tą kobietą to samo, co  z poprzednią, po czym poszedłem do kolegi i razem pojechaliśmy do  Halemby. Później poszliśmy do nocnego lokalu, gdzie spotkaliśmy innych  kolegów i popiliśmy tak, że do Katowic dojechałem ostatnim autobusem.  Następnego dnia nie poszedłem do pracy i aby mieć jakieś  usprawiedliwienie, postanowiłem złamać sobie palec. W tym celu owinąłem  rękę szmatą i uderzyłem młotkiem. Doznałem pęknięcia kości palca. Nie  zgodziłem się, aby mi palec dać do gipsu i po trzech dniach pojechałem  do pracy&#8221;. </em></p>
<p>Tożsamości ofiary nie udało się nigdy ustalić. Arnold znęcał się  nad nią, bił batem i pięściami, aż do utraty sił. Dokonywał wymuszonych,  perwersyjnych stosunków seksualnych. Zmuszał ją, by zachowywała się,  jak chciał. Zwłoki poćwiartował: odciął głowę i wszystkie kończyny.  Podobnie, jak poprzednio, wnętrzności ofiary kroił na desce i wrzucał do  rury kanalizacyjnej. Podobnie potraktował piersi i pośladki. Uprzednio  jednak, miękkie części ciała zmielił w maszynce do mięsa. Tułów umieścił  w wannie, a głowę w garnku z gorącą wodą. Garderobę ofiary spalił w  piecu.</p>
<p>4. <span style="text-decoration: underline;">Stefania M.</span> (35-40 lat). Morderstwo miało miejsce 21  kwietnia 1967 roku. Ofiarą była upośledzona umysłowo prostytutka.  Sprawca poznał ją w pobliżu restauracji &#8222;Hungaria&#8221;. Już wtedy była  bardzo pijana. Zaproponował jej pójście do domu:</p>
<p><em>&#8222;Spałem w nocy czujnie, by ona przypadkiem nie natknęła się na  zwłoki tamtych dwóch ofiar. Rano postanowiłem tę kobietę obezwładnić i w  tym celu posunąłem się do fortelu twierdząc, że muszę iść do pracy,  wobec czego i ona musi wstać. Oświadczyła, że jest śpiąca i prosiła, aby  jej nie wyrzucać, abym ja zamknął, a gdy wrócę, to ją wypuszczę.  Powiedziałem na to, że mam obawy, bo już raz zostałem w ten sposób  okradziony, owszem, mogę ją zostawić, ale żeby się zabezpieczyć przed  jakąś niespodzianką z jej strony, zwiążę jej ręce. Wyraziła na to zgodę.  Związałem jej ręce z tyłu i oczywiście już do pracy nie poszedłem,  tylko się rozebrałem i zaczęły się orgie trwające przez cały dzień i  noc, aż do południa dnia następnego</em> (musiała tańczyć nago i prosić o  odbycie stosunku seksualnego; płacz był karany uderzeniami grubego  pręta; Arnold kopał ją również prądem, dotykając nóg kablem pod  napięciem  &#8211; w czasie przesłuchań twierdził, że podłączenie do prądu wyzwala  większą ochotę seksualną). <em>Około czternastej doszedłem do wniosku, że  trzeba zawiadomić zakład, dlaczego nie przychodzę do pracy, a ponieważ  trudno mi było zostawić tę kobietę w mieszkaniu, spowodowałem jej śmierć  przez zaciśnięcie przewodu igielitowego na szyi&#8221;.</em></p>
<p>Ciało ofiary, podobnie jak poprzednich, spoczęło w wannie, bez głowy (była  w kotle do prania bielizny) i nóg (lewe podudzie było w pakunku, a prawe leżało na dnie wanny).</p>
<p>5. <span style="text-decoration: underline;">Helga Erika S.</span> (ok. 30 lat). Ofiara zginęła o godzinie  11:30 przed południem, 22 maja 1967 roku. Podobnie jak poprzednia, była  upośledzoną umysłowo prostytutką. Tym razem Arnold zaczepił ją na ulicy,  koło dworca PKP. Zmarzniętą, zaprosił do domu, by się ogrzała:</p>
<p><em>&#8222;W mieszkaniu dałem jej coś przegryźć, postawiłem ćwiartkę i  położyliśmy się spać. Pomyślałem sobie wówczas, że już za dużo tego  wszystkiego i powiedziałem jej, że muszę się udać do kolegi w celu  załatwienia delegacji. Odpowiedziała, że można to przecież zrobić i  rano. Upierałem się jednak przy swoim, a chodziło mi głównie o to, by  doprowadzić do związania jej rąk. W rezultacie pozwoliła na to  i oczywiście już nigdzie wtedy nie poszedłem.</em></p>
<p><em>Odbywałem z nią orgie jak z poprzednimi ofiarami i trwało to przez niedzielę, aż do poniedziałku</em> (kiedy nie miała już siły, Arnold używał wykonanego przez siebie transformatora, by ją &#8222;rozbudzić&#8221;). <em>Kiedy  miałem iść do pracy, postanowiłem z nią skończyć i w tym celu udusiłem  ją jej własną pończochą&#8230; Miałem możność usunięcia tak pierwszych, jak i  następnych zwłok, ale ogarnęła mnie jakaś apatia i zaniechałem tego&#8221;.</em></p>
<p>Zwłoki Helgi nie zmieściły się już w wannie. Dlatego sprawca zostawił  je koło okna. W czasie przesłuchania zeznał, że cieszyła go perspektywa  kolejnego mordu. Żądza krwi wzrosła, kiedy okazało się, że ofiara jest  rodowitą Ślązaczką: <em>&#8222;Zorientowałem się po akcencie&#8221;.</em> Po dokonaniu  tego morderstwa, Arnold zdał sobie sprawę z tego, że odwrotu już nie  ma. Wiedział, że w mieszkaniu cuchnęło tak, iż nie da się tego ukryć. Do  mieszkania przychodził tylko po to, by je przewietrzyć. Mieszkał na  dworcu lub w pijackich melinach.</p>
<p>Bogdan Arnold działał (wyszukiwał ofiary) w jednym mieście. Wobec  miejsca zbrodni należy uznać, że było wąskie-zmienne. W większości dusił  ofiary. Sposób jego działania i traktowania zwłok wskazuje na pewną  dychotomię. Z jednej strony, w sposób zorganizowany wybierał ofiary  (utrwalony sposób działania nie wzbudzający podejrzeń, w dodatku do  samego końca &#8211; skrępowania ofiary &#8211; był ostrożny wobec niej samej), z  drugiej, w sposób całkowicie niezorganizowany próbował pozbywać się  zwłok (biorąc pod uwagę efekt końcowy &#8211; zapytany w trakcie przesłuchań,  jak zamierzał w sposób dyskretny i nie zwracający uwagi innych, pozbyć  się zwłok z mieszkania, nie potrafił udzielić odpowiedzi). W  międzyczasie, w wyrachowany sposób znęcał się nad ofiarami. Trudno tu,  wobec powyższego, sklasyfikować jego zachowanie. Model zorganizowany v.  niezorganizowany, nie wydaje się być doskonały. Jakkolwiek można uznać,  wobec oceny całości modus operandi, że Arnold był mordercą  zorganizowanym, a sposób traktowania zwłok był niejako konsekwencją jego  specyficznego stanu emocjonalnego, tj. suicydalnego (patrz dalej).</p>
<p>Wobec jego motywacji należy wysunąć wniosek, iż była  seksualno-sadystyczna. Jednak Arnold nie był mordercą sadystycznym (nie  dokonywał zbrodni z lubieżności w klasycznym jej ujęciu). Nie był też  ani sadystą czystym, ani sadystą &#8222;bez wyboru&#8221; w ujęciu psychopatologii &#8211;  sadyzm jaki prezentował, nie był warunkiem uzyskania przyjemności  seksualnej. Arnold zatem torturował kobiety, bo ich nienawidził, w  przerwach zaś gwałcił je i z tego czerpał satysfakcję seksualną,  oczywiście z upodlenia kobiet również, lecz przyjemność innego rodzaju.  Tym samym, oczywiście sadystą seksualnym był (kontekst), jednak jego  znęcanie się nie było konieczne, by się zaspokoił (wyłania się tutaj  mimochodem czynnik nienawiści do kobiet, który jest niezwykle istotny w  sadyzmie seksualnym; istnieją tym samym dwie najważniejsze grupy  sprawców &#8211; 1. Ci, z właściwą patologią seksualno-sadystyczną, dla  których znęcanie się jest źródłem przyjemności seksualnej &#8211; tutaj za  substytut stosunku czasem można uznać zadane rany, jednocześnie, czasem  nie są w stanie podjąć normalnego życia płciowego; 2. Ci, którzy  torturują ofiary, jednak nie zyskują przy tym wzwodu czy ejakulacji,  najzwyklej nienawidzą kobiet &#8211; często mają rodziny, jak np. Joachim  Knychała). Arnold należy do tej drugiej kategorii. Jak się tutaj uznaje,  zabijał tylko w jednym celu, by pozbyć się &#8222;świadka&#8221; tortur i gwałtów.  Był zatem sadystą-gwałcicielem i &#8222;mordercą pragmatycznym&#8221;.</p>
<p>Nieco więcej światła na sylwetkę Arnolda rzucają jego dalsze zeznania:</p>
<p><em>&#8222;Do chwili dokonywania morderstw, perwersje uprawiałem za zgodą  partnerek. Przyszłe ofiary zwracały się do mnie z prośbą o odwiązanie  rąk, a ja mówiłem, że zrobię to wtedy, kiedy uznam za stosowne. Potem  biłem te kobiety i zastraszałem, przez co doprowadzałem je do całkowitej  apatii, po czym były mi powolne. Innego nacisku nie stosowałem. Kazałem  tym swoim trzecim i czwartym ofiarom tańczyć już wówczas, gdy  widziałem, że były zmęczone, a gdy prosiły i broniły się twierdząc, że  nie mają siły, mówiłem: ,Czy mam cię uczyć? Budziłem je w nocy i robiłem  z nimi co chciałem, w różnych pozycjach&#8230;</em></p>
<p><em>Prostytutek znałem dużo. Poznawałem je w lokalach: Wojko, Hungaria, Dworcowa, Kujawiak, Mazur&#8230;</em></p>
<p><em>Z czwartą ofiarą było tak samo jak z trzecią, z tym, że tych zwłok  nie mogłem już zmieścić w kalfasie i położyłem je pod oknem  przykrywając płaszczem. Gdy po paru dniach przyszedłem do domu,  zobaczyłem dużo much i postanowiłem już nic nie robić. Zakleiłem okno  gazetami i zdecydowałem więcej do domu nie wracać..</em>.</p>
<p><em>Gdyby piąta, niedoszła ofiara była osobą młodszą, to też zrobiłbym  z nią to, co z poprzednimi. Nie zastanawiałem się nad tym, czy tę  kobietę przyprowadziłem po to, by odbyć z nią stosunek, czy po to, aby  ją zamordować. Cel miałem zawsze ten sam &#8211; wyżyć się i mordować, ale co  do tej piątej kobiety, to mi odeszło, bo była stara.</em></p>
<p><em>&#8230; Zwłoki również włożyłem do koryta, a głowę zostawiłem obok  koryta i o tym zupełnie zapomniałem. Dopiero gdy szedłem do komórki po  młotek, aby stłuc sobie palec, zobaczyłem tę głowę i nie mogłem sobie  przypomnieć, skąd ona się tam wzięła. Chciałem ją włożyć również do  koryta i w tym celu chwyciłem za włosy, ale w ręce został mi jakby  skalp, tak że samą czaszkę włożyłem do Kalfasa&#8221;.</em></p>
<p>W czasie procesu przesłuchano kilkudziesięciu świadków, wśród nich byłe żony i konkubiny Arnolda. Władysława Arnold, zeznała: <em>&#8222;Wyzywał  mnie od najgorszych. Wiązał ręce i nogi drutem, a do pochwy wkładał  butelki po wódce. Dopiero kiedy mnie upokorzył, osiągał satysfakcję  seksualną. Bił mnie, katował, a później przytulał i przepraszał. Wtedy  osiągał orgazm&#8221;.</em> Cecylia K., konkubina oskarżonego: <em>&#8222;Uprawiał ze  mną od 2 do 5 stosunków seksualnych dziennie. Pewnego razu, gdy  przyszedł do domu pijany, w ciągu nocy zgwałcił mnie osiem razy. Kazał  się gryźć po plecach i piersiach&#8221;.</em> Prostytutki, z których usług  często korzystał (dopiero gdy zaczął zabijać), potwierdzały te  informacje. Jedna z nich zeznała, że po sprowadzeniu do mieszkania,  Arnold dusił ją ręcznikiem, podarł na niej odzież, związał ręce i nogi  drutem, i dopiero wtedy odbywał z nią stosunki seksualne.</p>
<p>Motywem jego działania, jak sam twierdził, była nienawiść kobiet.  Przekonany był wewnętrznie, że to żony wytworzyły ten &#8222;uraz&#8221;. Wobec  siebie był mało krytyczny. W rozmowach nie okazywał żalu i wyrzutów  sumienia z powodu zbrodni (co jest zupełnie naturalne u seryjnych  morderców, bo działają tu zbyt prymitywne mechanizmy obronne i deficyty w  osobowości) &#8211; oczekiwania żalu i skruchy są tu wręcz nie na miejscu i  nie należy się ich spodziewać. Jakkolwiek poczuwał się do winy &#8211; w  sensie świadomego działania (fragment wyznań):</p>
<p><em>&#8222;Do winy poczuwam się i zdaję sobie sprawę z tego, co zrobiłem, co  robię, co mówię. Proszę nie uważać, że chcę się przedstawiać za  niepoczytalnego. Pragnę jedynie, aby świadkowie mówili tak, jak było  naprawdę. Na moje zachowanie miało wpływ szereg okoliczności, począwszy  od mojego pierwszego, nieudanego małżeństwa. Potem to wszystko  narastało, aż znalazło swoje odzwierciedlenie w październiku 1966, kiedy  to dopuściłem się pierwszego morderstwa&#8221;.</em></p>
<p>Jego rzekomy uraz do żony zweryfikowano w toku śledztwa. Jak  twierdził, żona porzuciła go, co wpłynęło na narastającą awersję do  kobiet. Ustalono jednak, że to on porzucił żonę z chwilą, gdy dowiedział  się, że wbrew swoim wcześniejszym oczekiwaniom, rodzice żony są ludźmi  ubogimi i nie mogą córce zapewnić dużego posagu. Czynnik ten podkreślali  biegli w swojej opinii.</p>
<p>Badania i obserwację, przeprowadzono na przestrzeni 6 miesięcy w  szpitalu psychiatrycznym, w Grodzisku Mazowieckim. W trakcie badań i  dowozu na nie oskarżonego, pojawiło się kilka ciekawych aspektów. W  czasie konwojowania, Arnold straszył, że będzie dusił kobiety w  szpitalu. Generalnie, twierdził, że jego sprawa jest &#8222;czysta&#8221;, że ma  odwagę przyznać się do wszystkiego. Nie rozumiał zatem celu zaleconej  diagnostyki. Przypuszczał, że skierowano go na badania, bo dokonał  czynów świadomie, a to wydaje się prowadzącym śledztwo nienormalne.</p>
<p>W czasie pierwszych dwóch miesięcy zachowywał się poprawnie. Później  zaczęły pojawiać się epizody werbalnej agresji. Był nakłaniany przez  lekarzy do zgody na zabieg odmy czaszkowej (wprowadzenie powietrza do  komór mózgu &#8211; zabieg niebezpieczny dla pacjenta i bolesny, ponadto  służył głównie do diagnostyki onkologicznej &#8211; obecności guzów w mózgu i  diagnostyki budowy komór). Na oddziale stawiał się za przykład dla  innych pacjentów. Swoich pogróżek nie realizował. Ocena psychiatryczna i  psychologiczna brzmiała następująco (fragment):</p>
<p><em>&#8222;W toku aktualnych badań, obserwacji i w zebranej dokumentacji  dodatkowej nie dostrzeżono objawów mogących świadczyć o istnieniu  procesu psychotycznego. Pacjent przeczył omamom, jego wypowiedzi nie  nosiły cech urojeniowych, zachowanie w życiu codziennym nie nasuwało  podejrzenia, by je dysymulował. Sugerowana przez niego nienawiść do  kobiet, mająca być motywem zarzucanych mu czynów, co mogłoby nasuwać  podejrzenie zaburzeń psychicznych, nie znajduje potwierdzenia.</em></p>
<p><em>Jak wynika z zeznań świadków, wyjaśnień jego samego i wypowiedzi w  toku badań, w tym samym czasie utrzymywał on kontakty seksualne z  wieloma kobietami. W miejscu pracy, jego stosunek do kobiet tamże  pracujących był poprawny. Dlatego obecnie podawaną nienawiść należy  uznać za wtórną racjonalizację, nieznajdującą potwierdzenia w zebranym  materiale. </em></p>
<p><em>Dane dotyczące przeszłości Arnolda, a i obecna obserwacja,  wykazały szereg odchyleń od normy, typowych dla psychopatii. Bardzo  wcześnie zerwał z rodziną. Mając 17 lat wyprowadził się z domu do swojej  pierwszej żony, z którą zawarł związek małżeński wbrew woli ojca.  Wykazał tym tendencję do wczesnego usamodzielnienia się. W przeszłości  Arnolda, daje się dostrzec swoisty brak wglądu i możliwości korzystania z  okoliczności życiowych, typowe dla psychopatów. Wprawdzie twierdzi, że  ukończył szkołę średnią zdając maturę, jednakże brak jest na to dowodów,  a ojciec jego wręcz temu zaprzecza.</em></p>
<p><em>Arnold podaje, że jest elektrykiem, nie zdobył jednak tego zawodu  poprzez naukę w odpowiedniej szkole zawodowej. Brak dyplomy świadczy o  niewykorzystaniu przez niego możliwości intelektualnych. Jak wynika z  akt sprawy, bardzo często zmieniał pracę, lekceważył swoje obowiązki,  często bumelował, uzyskując zwolnienia z pracy wprowadzając w błąd  lekarzy, lub podając kłamliwą motywację absencji. </em></p>
<p><em>Nie potrafił zorganizować sobie właściwego życia rodzinnego. Jak  wynika z aktualnych akt, akt poprzednich spraw i danych, które podał w  czasie obserwacji, w niedługim czasie po ślubie nastąpiły  nieporozumienia pomiędzy nim, a pierwszą żoną J. Nieporozumienia te  doprowadziły do rozkładu małżeństwa. Z drugą żoną zawarł związek  małżeński, wprowadzając zarówno ją, jak i jej rodzinę w błąd, gdyż nie  podał prawdziwych danych ze swej przeszłości. Stało się to przyczyną  rozpadu drugiego małżeństwa. </em></p>
<p><em>Po ożenieniu się po raz trzeci, wkrótce po ślubie zaczął w  niewłaściwy sposób traktować żonę. Znęcał się nad nią tak, że bała się z  nim zamieszkać i to też, doprowadziło do ich rozejścia się. W  międzyczasie miał konkubinę, z którą zerwał znajomość, gdy była z nim w  ciąży. Później odnowił tę znajomość, w czasie odbywania kary więzienia,  gdy potrzebował jej pomocy materialnej. Zarówno częste zmiany pracy, jak  i nietrwałe związki małżeńskie, są wyrazem słabo wykształconych u  Arnolda mechanizmów przystosowania się do podstawowych norm współżycia. </em></p>
<p><em>W życiu jego, obserwuje się liczne przykłady niedostatecznego  poczucia odpowiedzialności moralnej, za czyny, jakich dokonywał.  Wiadomo, że miał on szereg spraw o uchylanie się od płacenia alimentów,  nie interesował się obu synami, był oskarżony o dokonanie kradzieży&#8230;</em></p>
<p><em>Był zawsze nieprawdomówny i nieszczery. Nigdy nie wyrażał żalu i  nie dostrzegano u niego wyrzutów sumienia za czyny, jakich dokonał.  Wszystko to wskazuje na psychopatyczne, niedostateczne wykształcenie  uczuciowości wyższej. </em></p>
<p><em>Arnold stosunkowo wcześnie rozpoczął pełne życie seksualne i jak  wynika z tego, co on podaje, był osobnikiem pobudliwym seksualnie. Około  dwudziestego roku życia daje się dostrzec u niego trywialność życia  seksualnego. Nie wystarcza mu już życie z żoną, miewa w tym czasie  stosunki z przygodnie poznanymi kobietami i prostytutkami. Z czasem  występuje u niego perwersja seksualna, nie znajduje zadowolenia w  stosunkach normalnych i szuka możliwości wyżycia się w stosunkach  perwersyjnych. Później, w czasie stosunków seksualnych, pojawiły się u  niego elementy zadawania bólu partnerce. Z zeznań jego trzeciej żony,  tego, co podała ona w wywiadzie wynika, że znęcał się nad nią w różny  sposób&#8230; Dają się też dostrzec u niego cechy masochistyczne. </em></p>
<p><em>Wiadomo, że od 1952 roku nadużywał alkoholu, zwłaszcza w ostatnim  okresie. Nie można wykluczyć możliwości, że alkohol wpłynął w pewnym  stopniu na pogłębienie się cech psychopatycznych osobowości. Zarówno z  akt sprawy, jak i aktualnych badań brak jest danych aby uznać, iż  nadużywanie alkoholu spowodowało u niego istnienie alkoholizmu  przewlekłego. Brak jest typowych zmian somatycznych. Dlatego, naszym  zdaniem, należy oskarżonego ocenić jako osobnika psychopatycznego,  nadużywającego alkoholu.</em></p>
<p><em>Jak wynika z jego wyjaśnień, jedynie pierwszego zabójstwa dokonał w  tym samym dniu, w którym doprowadził ofiarę do domu i znajdował się  wówczas w nietrzeźwym stanie. Podany przez Arnolda dokładny opis, jak  doszło do poznania ofiary, w jaki sposób zaprowadził ja do mieszkania  przeczy, by znajdował się wówczas w stanie upojenia alkoholowego  atypowego, lub doznał innego rodzaju zaburzeń psychicznych. Trzech  pozostałych morderstw dokonał po dłuższym czasie pobytu denatek w jego  domu. W okresie tym, znęcał się nad nimi i wyżywał seksualnie. Zabójstw  dokonywał już po wyżyciu się. Przebieg tych czynów opisał również  dokładnie i brak jest danych aby stwierdzić, że w okresach tych  występowały u niego zaburzenia psychiczne. Z zeznań świadków  kontaktujących się z nim w okresie zarzucanych mu czynów nie wynika, aby  wówczas takie zaburzenia u niego występowały. Istniejąca u Bogdana  Arnolda psychopatia nie powodowała zniesienia ani też ograniczenia w  znacznym stopniu jego zdolności rozumienia znaczenia dokonywanych czynów  i kierowania swoim postępowaniem&#8221;. </em></p>
<p>W przypadku Arnolda, diagnoza jego stanu psychicznego i motywacji,  wydaje się być zupełnie klarowna. Psychopatia niewątpliwie miała  miejsce, a motywacja była wyraźnie seksualno-sadystyczna, który to wątek  już rozwinięto. Nie dowiedziono czynów nekrofilnych (pojawiały się  głosy o&#8230; kolekcjonowaniu zwłok). Można by było zatem przejść do  zamknięcia analizy jego sylwetki, gdyby nie pewne subtelne elementy  atypowe dla seryjnych morderców. Należą do nich: sposób traktowania  zwłok oraz stan psychiczny sprawcy i jego próba samobójcza (bardzo  rzadko ma miejsce).</p>
<p>To, co Arnold robił z ciałami ofiar, kojarzy się ewidentnie z  upośledzeniem umysłowych sprawcy, a przecież go nie wykazano i nie  wynika ono z wypowiedzi mordercy, a tym bardziej z &#8222;forteli&#8221;, jakie  stosował wobec ofiar, by je związać. Wielu sprawców z całego świata  również pozbywało się zwłok w swoich domach, lecz czynili to w sposób  konsekwentny (ostateczny): rozkawałkowywali zwłoki i wywozili je z domu,  zamurowywali, palili, zakopywali itd. Ich celem zawsze było pozbycie  się wszelkich śladów zbrodni. Arnold natomiast zabijał, by pozbyć się  &#8222;dowodów&#8221; tortur i gwałtów, lecz dalej, już sobie nie radził. Podjął  nieudolną próbę spalenia i rozpuszczenia części ciała, a następnie  zaprzestał działań w tym kierunku. Co więcej, sprowadził do domu nowe  ofiary i postąpił podobnie. Doprowadziło to z czasem i z oczywistych  powodów do niechęci, do przebywania w mieszkaniu (mieszkał w kawalerce) &#8211;  tutaj wykluczyć można motyw nekrofilny, niechęć do zwłok była wyraźna.  To dlatego zaczął spać na melinach, dworcu itd. Świadczy to dobitnie o  tym, że Bogdan Arnold nie był w stanie zorganizować się na tym etapie  zbrodni, bo jego osobowość była w dużym stopniu zdegradowana. Narzuca  się tutaj zaawansowany alkoholizm, jako główna tego przyczyna. Od czasu  pierwszego morderstwa zaczął więcej pić i być może zachodziła tu jakaś  korelacja. Wydaje się jednak, że towarzyszyły mu jeszcze stany  depresyjne i suicydalne, a to jest dla seryjnego mordercy niezwykłe,  choć w alkoholizmie typowe (autor przypuszcza, że Arnold był jednak  uzależniony). Ten właśnie, czynnik autodestruktywny, był bodajże w  największym stopniu odpowiedzialny, za dziwaczne zachowanie Arnolda po  zbrodni.</p>
<p>Bogdan Arnold reagował na niepowodzenia całkowitą rezygnacją. Zamiast  podejmować jakiekolwiek wyzwanie rezygnował, gdy pojawiła się  najmniejsza przeciwność. W tym właśnie momencie nałóg brał górę. Pił  coraz więcej, m.in. &#8222;z powodu&#8221; obecności zwłok w mieszkaniu (bardziej  lub mniej świadomie, antycypował fakt, jak to wszystko się skończy).  Naprzemiennie wpadał w stany depresyjne i agresywne (nienawistne  fantazje o kobietach). Gdyby spróbować wczuć się w jego sposób myślenia  to można założyć, że kolejne ofiary ginęły, bo zginęła pierwsza, tak  jakby chciał powiedzieć &#8211; zobaczcie co mi zrobiłyście, musiałem zabić  choć nie chciałem, teraz zabiję za to, że zostałem do tego zmuszony  wcześniej (Maria B., jak stwierdzili psycholodzy, była jedyną ofiarą,  której na początku znajomości nie chciał zabić &#8211; nie planował tego).  Można jednak podejrzewać, że pił &#8222;z powodu&#8221; wyrzutów sumienia, bo jak  się tutaj podejrzewa, miał je (były tłumione i wyzwalały depresyjne  stany, wpływały na wzrost nadużycia alkoholu, a tym samym też na  odhamowanie impulsów i kolejne zbrodnie &#8211; tworzyło się błędne koło).  Podejrzenie to jest związane z faktem zaistnienia próby samobójczej i  całościowym spojrzeniem na sylwetkę sprawcy, które pozwala intuicyjnie  zauważył w jego działaniach, wyraźne elementy autodestrukcyjne. Bogdan  Arnold był od dawna na drodze ku samozniszczeniu. Dokonane morderstwa  sprawiły, że przyśpieszył własną zagładę. Być może, nieświadomie, chciał  być ujęty i chciał dostać wyrok śmierci.</p>
<p>W tym miejscu można dodać, iż rzekoma nekrofilia, o którą  podejrzewano Arnolda, wzięła się prawdopodobnie z jego prób kopania  zwłok prądem &#8211; innymi słowy z fantazji dziennikarzy, bo być może, co  niektórzy pomyśleli, że podobnie jak Frankenstein, chciał je ożywić: <em>&#8222;Po  trzech dniach spania na tapczanie, w którym były zwłoki B., wyjąłem je z  tapczanu i rozebrałem. Ponieważ były sztywne, podłączyłem do nich  przewód elektryczny, aby spowodować zmiękczenie, ale w miejscu  zetknięcia z przewodem nastąpiło zasmażenie i wtedy przewód ten  odrzuciłem. Zwłoki te były już w procesie gnilnym&#8221;.</em> Kontekst i  związek czasowy tej wypowiedzi w stosunku do wydarzeń świadczy o tym, że  Arnold chciał je zmiękczyć, by łatwiej nimi &#8222;operować&#8221;, podczas  przenoszenia i rozkawałkowywania.</p>
<p>Obrona zażądała powtórnych badań, uznając za stany chorobowe  cechujące Arnolda: oglądactwo, ekshibicjonizm, masochizm, skłonność do  samogwałtu i sadyzm posunięty aż do nekrofilii (opinia nieuzasadniona).  Sąd odrzucił wniosek i nie dopatrując się żadnych okoliczności  łagodzących, skazał Bogdana Arnolda na śmierć. Jego ostatnim życzeniem  była prośba o zgodę na wypalenie papierosa.</p>
<p>Wyrok zapadł 9 stycznia 1968 roku. Wykonano go 16 grudnia 1968 roku, o godz. 18:40. Kobiety śląskie odetchnęły z ulgą: <em>&#8222;Dzięki sprawności milicji i obywatelskiej postawie społeczeństwa Bogdan A. nie wyruszył już na kolejne, piąte łowy&#8221;</em> &#8211; pisała wówczas prasa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/bogdan-arnold/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LUCJAN STANIAK</title>
		<link>http://mordercy.y5y.pl/lucjan-staniak/</link>
		<comments>http://mordercy.y5y.pl/lucjan-staniak/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Feb 2011 21:50:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mordercy.y5y.pl/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[LUCJAN STANIAK &#8211; CZERWONY PAJĄK Milicja zaczyna otrzymywać pełne przechwałek listy pisane czerwonym atramentem. Litery są delikatne niczym nić pajęcza. Z tego powstaje pseudonim zboczeńca &#8211; Czerwony Pająk. Polska lat 60-tych. Gazety pełne są opisów i pochwał budowniczych Polski Ludowej. Ciemne strony życia, jeżeli nie są przemilczane, to w najlepszym wypadku dyskretnie spychane na bok. <a href="http://mordercy.y5y.pl/lucjan-staniak/"><b>...Czytaj dalej</b></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>LUCJAN STANIAK &#8211; CZERWONY PAJĄK</h2>
<p>Milicja zaczyna otrzymywać pełne przechwałek listy pisane czerwonym  atramentem. Litery są delikatne niczym nić pajęcza. Z tego powstaje  pseudonim zboczeńca &#8211; Czerwony Pająk.</p>
<p>Polska lat 60-tych. Gazety pełne są opisów i pochwał budowniczych  Polski Ludowej. Ciemne strony życia, jeżeli nie są przemilczane, to w  najlepszym wypadku dyskretnie spychane na bok. Socjalistyczna Polska ma  same plusy, wszelkie zło dotyczy tylko krajów imperialistycznych.</p>
<p>Milicjanci są niedokształceni. Ich główny cel to są wrogowie systemu.  Właśnie ta atmosfera zakłamania, pozwala przez 3 lata (1964-67) działać  zboczeńcowi i mordercy. Nazywa się Lucjan Staniak i bardzo lubi  kobiety. Świadomie czy nie &#8211; staje się współczesną odmianą Kuby  Rozpruwacza. Z jednym wszakże wyjątkiem, Staniak gwałci swoje ofiary  zanim je zamorduje i wypatroszy. Co ciekawe, większość morderstw  dokonuje Pierwszego Maja lub we Wszystkich Świętych. Milicja jest  bezradna. Wkrótce zaczyna otrzymywać pełne przechwałek listy pisane  czerwonym atramentem. Morderca szydzi w nich z nieudolności śledczych i  zachęca do lepszej pracy. Na końcu każdego jest wskazówka gdzie zostały  ukryte następne zwłoki. Wszystkie listy pisane są czerwonym atramentem.  Pismo jest delikatne niczym nić pajęcza. Z tego powstaje pseudonim  zboczeńca &#8211; Czerwony Pająk. Jego próżność jest tak wielka, że nie  wystarczają mu dotychczasowi adresaci. Zaczyna kierować swoje chore  wynurzenia do gazet. W każdym zawiera &#8222;złote myśli&#8221;. &#8222;Nie ma szczęścia  bez łez, ani życia bez śmierci. Strzeżcie się, ponieważ dam wam powód do  łez&#8221;.</p>
<p>24 grudnia 1966 roku obok torów kolejowych w Krakowie znaleziono  straszliwie zmasakrowane ciało 17-letniej Janiny Kozielskiej. Ofiara  stanowi punkt zwrotny toczącego się śledztwa. Trzy lata wcześniej, w  Warszawie, została zamordowana jej siostra bliźniaczka, wówczas  14-letnia Aniela. Prowadzący śledztwo zaczynają  szukać punktów stycznych w zainteresowaniach obu dziewcząt. Okazuje  się, dziewczynki należały do Krakowskiego Klubu Miłośników Sztuki. Jest  to bardzo ważny ślad, ponieważ specjaliści z laboratoriów kryminalistyki  jednoznacznie stwierdzają, że listy są napisane ręką artysty malarza.  Milicjanci przesłuchują wszystkich członków wspomnianego klubu i  natrafiają na 26-letniego tłumacza, pracującego w jednym z wydawnictw  państwowych. Nazywa się Lucjan Staniak. Jest zapalonym malarzem i  aktywnym członkiem klubu.</p>
<p>Charakterystyczna była twórczość Staniaka. Niemal wszystkie obrazy  malował krwistoczerwoną farbą. Jeden z nich przedstawiał wypatroszoną  kobietę, której z rozciętego brzucha wyrasta pęk kwiatów. Opieszałość  milicji pozwoliła Staniakowi dokonać jeszcze jednego morderstwa. Ofiarą  była studentka Bożena Raczkiewicz. Znów stacja kolejowa, tym razem w  Łodzi, znów młoda kobieta zgwałcona i wypatroszona.</p>
<p>Staniaka aresztowano l lutego 1967 roku. Policja nie ma żadnych  trudności aby nakłonić szaleńca do złożenia zeznań. On sam twierdzi, że  ostatniego morderstwa dokonał, ponieważ bał się, że zaczyna tracić  popularność. Jako usprawiedliwienie dla swoich zbrodni Staniak podaje,  że jego rodzice oraz siostra zginęli w wypadku samochodowym. Sprawczyni  wypadku uciekła z miejsca kraksy. Pierwsza ofiara była łudząco podobna  do kobiety, przez którą zginęła jego rodzina.</p>
<p>Podczas procesu Czerwony Pająk przyznał się do 3O morderstw,  udowodniono mu jednak tylko 6 i skazano na karę śmierci. Po  przeprowadzeniu badań psychiatrycznych Lucjan Staniak został uznany za  niepoczytalnego i umieszczono go w ośrodku dla psychicznie chorych w  Krakowie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://mordercy.y5y.pl/lucjan-staniak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

